Sisterku! Z okazji Twoich urodzin (które wypadają właśnie dzisiaj) życzę Ci wszystkiego najlepszego!

Sisterku! Z okazji Twoich urodzin (które wypadają właśnie dzisiaj) życzę Ci wszystkiego najlepszego!

Cicho ostatnio na tej stronce, mało nowych wpisów. A wszystko dlatego, że pochłonął mnie nowy projekt nad którym pracuję razem z siostrą.
Parę razy wspomniałam o cmentarzu żydowskim przy ul. Lotniczej we Wrocławiu. Głównie w kontekście naszych (moich i mojej siostry) prac porządkowych i/lub sesji fotograficznych oraz spotkań z niesamowitymi ludźmi. Kilka miesięcy temu zaczęłyśmy rozważać co by było gdyby.. Gdybyśmy stworzyły własną stronę poświęconą temu cmentarzowi. Chodzi nam przede wszystkim o to, by informacje o tym miejscu udostępnić jak najszerszej publiczności, również z poza Polski. By wszyscy sfrustrowani beznadziejnością, niekompetencją i małą przyjaznością (oględnie mówiąc) wrocławskiej gminy żydowskiej, mogli znaleźć w jednym miejscu w miarę obszerne i kompetentne źródło informacji odnośnie cmentarza i pochowanych tam osób (ich bliskich, przodków, znajomych). I tak wszyscy odwiedzający gminę prędzej czy później są ‘nakierowywani’ na moją siostrę 🙂 jako niezawodne i przede wszystkim pomocne źródło informacji.
Ostatni opiekun cmentarza z ramienia gminy zawiódł na całej linii. Młody chłopaczek roztaczał piękne plany i wizję, z których wyrosło.. wielkie nic. Najzabawniejsze, że przy bramie cmentarza umieścił tablicę z informacją KTO jest opiekunem i z adresem internetowym strony o cmentarzu. Ta domena nawet nie jest zarejestrowana! Hehehe…
Tak więc postanowiłyśmy być ‘ponad’ nieuprzejmość, bezduszność i prymitywne zagrywki oficjeli z gminy i pójść na swoje :). Zarejestrowałyśmy domenę friedhofcosel.info (to nazwa cmentarza w języku niemieckim – cmentarz został bowiem założony, gdy Wrocław był jeszcze częścią Niemiec) i właśnie wypuściłyśmy ‘przed-stronę’ online. Możecie sprawdzić na www.friedhofcosel.info. Przed nami jeszcze duuuużo do zrobienia, ale.. liczy się inicjatywa i entuzjazm.
Są takie drobne wydarzenia dnia codziennego, które sprawiają że człowiek sam się do siebie uśmiecha i stwierdza, że ludzie wokół niego są jednak mili i życzliwi ;).
Mam drobną słabość do malutkich pluszowych zwierzaczków, które można przywiesić do plecaka, torebki czy klucza. O Edmundzie już kiedyś pisałam. W mojej ‘kolekcji’ jest jednak również kucyk strzegący kluczy i łoś przy ulubionej brązowej torebce.
Pędziłam sobie dziś rowerem, z torbą i dyndającym łosiem na przednim siedzeniu, gdy w pewnym momencie jakiś facet na rowerze za mną krzyczy: „ Jij hebt een pootje van je dingetje verloren!” (co znaczy mniej więcej: Zgubiłaś łapkę od zwierzaczka!) Moja reakcja była natychmiastowa: stop i o jej! Łoś nie ma jednej łapki! :(. Ale facet mówi, żebym się wróciła, bo powinna leżeć na ścieżce. Podziękowałam mu za zwrócenie uwagi i podreptałam z powrotem wypatrując pośród pożółkłych liści maleńkiej łosiowej łapki. Znalazłam ją po kilkudziesięciu metrach. Co za ulga! 🙂 Będę musiała ją przyszyć, bo w tej chwili zwierzak wygląda odrobinę nieszczęśliwie.
Zabawne, ale spędziłam kolejnych kilkadziesiąt minut jazdy rowerem na roztrząsaniu tego wydarzenia. Facet przecież mógł sobie to odpuścić. Stwierdzić, że to nie jego sprawa, więc po co zwracać mi na to uwagę. Albo pomyśleć, że to przecież tak mało istotna rzecz, iż nie ma po co zawracać sobie tym głowy. A jednak zrobił inaczej. Nie tylko zwrócił mi uwagę na sam fakt, ale też podpowiedział by poszukać zagubionej części ‘ciała’. Założę się, że po prostu stwierdził iż mój łoś jest tak sympatyczny, że należą mu się dwie łapki :).
Tydzień temu urządziliśmy sobie w ogrodzie pożegnanie lata. Z sukcesem :happy_tb: przetestowałam nowe przepisy na filety z kurczaka, marynowane plastry ananasa i pieczarki z serem pieczone na grillu, a zaimprowizowany sos z musztardą Dijon i ziołami prowansalskimi okazał się przebojem.
Ale najpiękniejszym akcentem był spektakularny pokaz, jaki zagwarantowały nam chmury przepływające po intensywnie błękitnym niebie. Przypomniały mi się wyuczone tyle lat temu słowa M. Kopernika:
Cóż piękniejszego nad niebo, które przecież ogarnia wszystko co piękne.
Od czego by tu zacząć? Hmm… jakiś czas temu, zainspirowana działaniami mojej siostry, czynnie zaangażowałam się w porządkowanie żydowskiego cmentarza przy ul. Lotniczej we Wrocławiu. Kiedyś już zresztą o tym wspominałam :ponder_tb:.
W maju tego roku na cmentarzu pracowała grupa nastolatków z Detroit (dziwne, że lokalna młodzież nie ma na to ochoty.. a może w ogóle o tym nie wiedzą? ); wykonali naprawdę olbrzymią robotę ‘odkopując’ m.in. pole urnowe. To miejsce unikatowe, jako że Żydzi zasadniczo nie kremują swoich zmarłych, zgodnie z zasadą o nienaruszalności ciała. Postanowiłyśmy więc z siostrą, że fotografie z tego miejsca umieścimy w mojej galerii.
W połowie sierpnia dostałam e-mail od pana Y. G. z Hajfy, który na jednym ze zdjęć rozpoznał nagrobek swojego przodka. Okazało się, że nikt z jego rodziny nie miał pojęcia iż Herbert M. został pochowany we Wrocławiu, a nie w Arozie (Szwajcaria), gdzie zmarł. I tak zaczęła się intensywna wymiana wiadomości, maili, której częstotliwość rosła w miarę przybliżania się daty przyjazdu izraelskiej grupy do Polski (na grupę tą złożyły się 24 osoby w różnym wieku, należące do potomków Marie i Ludwig M.).
Spotkaliśmy się w poniedziałek, w hotelu Sofitel i stamtąd wyruszyliśmy na cmentarz. Tuż przed opuszczeniem hotelu wielka wpadka – przedstawiciel wrocławskiej gminy żydowskiej i jednocześnie oficjalny opiekun cmentarza, spotkanie z którym zostało ustalone kilka tygodni temu, nagle odwołał swoją obecność!!! Continue reading Niezwykłe spotkanie na kirkucie we Wrocławiu
Co to jest BlogDay?
Za BlogDay kryje sie idea, iż jeden dzień w roku (31.08) powinien być poświęcony poznawaniu blogersów z innych krajów, kręgów kulturowych i zainteresowań. W tym dniu na własnym blogu przedstawiamy rekomendowane 5 blogów, by i nasi czytelnicy mogli je poznać.
Na własny użytek zmodyfikowałam trochę te zasady, ponieważ …. Nie jestem w stanie polecić AŻ 5 blogów :blink_tb: . Jest kilkanaście stron na które wpadam dosyć często (raz na tydzień), ale tylko te wymienione poniżej czytam na prawdę regularnie.
Dziś moja podopieczna obchodzi pierwsze urodziny :D.
Fotka retrospektywna i najbardziej aktualna jaką mam:

Oczywiście nie omieszkałam zrobić dla niej specjalnej kartki urodzinowej :).

Jakiś czas temu pisałam o porzuconym kotku, którego dokarmiałam razem z kilkoma sąsiadami z mojego bloku ( i sąsiedniego również -> a to spryciarz ;).
Dziś dowiedziałam się o przerażającej rzeczy. Kotka już nie ma. Nie żyje. Nie dlatego, że zachorował, czy dlatego, że potrącił go samochód. Nawet (?) nie został zagryziony przez jakiegoś głupiego psa, które zawsze się pętają bez smyczy i kagańca (choć jest to łamanie prawa).
Otóż jakiś dwóch szczylów ( to najłagodniejsze określenie, jakie przychodzi mi na myśl w tej chwili), w wieku około 10 lat, zrzuciło kotka z balkonu 10-piętra…. Sąsiadka, która to widziała była w stanie stwierdzić tylko, że to nie dzieciaki z naszego bloku, bo ich nie rozpoznała.
NIE ROZUMIEM TEGO!!!! Dlaczego? Co chcieli w ten sposób sprawdzić/udowodnić? Że są w stanie odebrać komuś życie? Że są ‘panami’, którzy mogą szafować życiem innych? Na pewno ujdzie im to na sucho, bo w naszym kraju okrucieństwo wobec zwierząt podchodzi pod „… czyn o małej szkodliwości społecznej”. A czy ktoś się nie pomyślał, że 10-latek, który morduje kota (bo tego nie można nazwać inaczej) i któremu uchodzi to na sucho NAPRAWDĘ może poczuć się bezkarnie? Że za 10 lat może dojść do wniosku, iż najlepszym sposobem ukarania dziewczyny, która go zdradziła jest zabicie jej? A jak za 15 lat matka go obsztorcuje, że się obija, to co? Zatłucze ją? Bardzo możliwe.
Żałuję strasznie, że nie wiem które to dzieciaki. Troszkę bym im utrudniła życie.
Continue reading Dlaczego???
Tears In Heaven
by Eric Clapton and Will Jennings
| Would you know my name If I saw you in heaven? Would it be the same If I saw you in heaven? . |
Time can bring you down, Time can bend your knees. Time can break your heart, Have you begging please, begging please. . |
| I must be strong And carry on, ‘Cause I know I don’t belong Here in heaven. . |
Beyond the door, There’s peace I’m sure, And I know there’ll be no more Tears in heaven. . |
| Would you hold my hand If I saw you in heaven? Would you help me stand If I saw you in heaven? . |
Would you know my name If I saw you in heaven? Would it be the same If I saw you in heaven? . |
| I’ll find my way Through night and day, ‘Cause I know I just can’t stay Here in heaven. |
I must be strong And carry on, ‘Cause I know I don’t belong Here in heaven. |
A., dla mnie zawsze pozostaniesz ulubionym, wiecznie o wszystko pytającym, „chef assistant” :).
Magiczna data. I nie tylko dlatego, ze wlasnie wtedy obchodzimy Swieto Zmarlych. To takze brama do zimy.
Zawsze – odkad pamietam – w tym wlasnie dniu poraz pierwszy mozna odczuc nadchodaca zime (mimo, ze astronomicznie to jeszcze ponad 6 tygodni). Ale… wtedy wlasnie poranne powietrze wionie mrozem, z ust dobywa sie para, a czlowiek na gwalt szuka w szafie zimowej kurtki, szalika i rekawiczek :).
W Polsce bardzo czesto w ten dzien pada. Ciekawe dlaczego? Z powodu wspomnianego swieta? Ze niby niebo placze z nami nad naszymi bliskimi, ktorzy odeszli? Hm… ciekawe,czy ktos przeprowadzil jakies badania w tej kwestii ;).