Who is Alice?

Praca w Shell-u ma swoje plusy. Czasami ;-).
W ubiegły poniedziałek mieliśmy w Head Quarters sesje pytań i odpowiedzi (oczywiście żadnych tam spontanicznych; wszystko zostało zawczasu przygotowane i zatwierdzone) z Michaelem Schumacherem. Ha! Na samej sesji niestety nie byłam (ktoś musi pracować 😉 ale mistrza Formuły 1 widziałam. Nie pytajcie dlaczego akurat w poniedziałek nie miałam ze sobą aparatu. Nie wiem. Ale fotki mam z Shellowskiego źródła.
Oprócz Michaela w budynku pojawiły się też pojazdy – dwa samochody i dwa motory. A ponieważ te zostały na cały tydzień miałam szanse je obfotografować. Oglądając Ferrari zobaczyłam napis Alice. Piękne imię. Tylko co robi na masce samochodu wyścigowego? No cóż, jestem laikiem jeśli chodzi o Formułę 1. W 2006 roku Alice – włoska firma dostarczająca Internet szerokopasmowy – podpisała trzyletni kontrakt z Ferrari (jako sponsor oczywiście). Oh! Mighty Google :-).
Poniżej Scuderia Ferrari F60, Audi R10 i motory Ducati. Obydwa autka zasilane Shell V-Power

Sobotni wieczór

Ten konkretny (7 czerwca) był specjalny. Podwójna premiera! Najpierw przedpremierowy pokaz „Sex and the City” a później mecz Portugalia – Turcja (pierwszy dzień, drugi mecz Mistrzostw Europy).
sex_and_the_city.jpgBilety na ten specjalny seans (oficjalna premiera jest bowiem dopiero w przyszły czwartek) wraz z popcornem i napojami 😉 dostaliśmy od naszego pracodawcy. Chyba chciał nam zrekompensować te wszystkie niedociągnięcia, które ostatnimi czasy się zdarzyły.
Film to kontynuacja historii z serialu, a nie osobny wątek (czego się obawiałam). Nie będę opowiadać szczegółów, bo nie chcę tego zepsuć. W każdym bądź razie zachwyty nad filmem, nie są bynajmniej na wyrost. To JEST dobry film. I nie tylko dla miłośników serialu „Sex and the City”, Nowego Jorku czy mody. To po prostu niebanalne opowiadanie o prawdziwej (z naciskiem na prawdziwość) przyjaźni między czterema kobietami. [zdjęcie plakatu pochodzi z The Internet Movie Database]
Po filmie przeniosłyśmy się do baru, by obejrzeć mecz Portugalia – Turcja. Nie dlatego, że akurat ten zapowiadał się fantastycznie, ale dlatego że głupio skończyć sobotni wieczór o 21 ;). Miejsce zostało wybrane ze względu na klientelę – przeważnie Portugalczycy, co miało gwarantować świetną atmosferę. Dwa ale..

  1. z powodu filmu praktycznie straciłyśmy pierwsza połowę;
  2. bar ewidentnie nie był przystosowany do oglądania meczu.

Tylko stojąc można było zobaczyć coś więcej niż głowy ludzi. Ale nic to.. wieczór był udany, a to dopiero początek! Dziś Polska – Niemcy (telewizja u znajomych), jutro Holandia – Włochy. To dopiero będzie ;). Ekwipunek przygotowany (pomarańczowe ubrania, farby do twarzy kolorach Holandii, *holenderski* kapelusz z dzwoneczkami), bar wytypowany (sprawdzone – ekran znajduje się w miejscu, które będzie dobrze widoczne nawet jeśli klienci będą stali tuż przed nim), towarzystwo powiadomione i tylko szkoda, że następnego dnia trzeba iść do pracy..

Niezwykłe spotkanie na kirkucie we Wrocławiu

Od czego by tu zacząć? Hmm… jakiś czas temu, zainspirowana działaniami mojej siostry, czynnie zaangażowałam się w porządkowanie żydowskiego cmentarza przy ul. Lotniczej we Wrocławiu. Kiedyś już zresztą o tym wspominałam :ponder_tb:.
W maju tego roku na cmentarzu pracowała grupa nastolatków z Detroit (dziwne, że lokalna młodzież nie ma na to ochoty.. a może w ogóle o tym nie wiedzą? ); wykonali naprawdę olbrzymią robotę ‘odkopując’ m.in. pole urnowe. To miejsce unikatowe, jako że Żydzi zasadniczo nie kremują swoich zmarłych, zgodnie z zasadą o nienaruszalności ciała. Postanowiłyśmy więc z siostrą, że fotografie z tego miejsca umieścimy w mojej galerii.
W połowie sierpnia dostałam e-mail od pana Y. G. z Hajfy, który na jednym ze zdjęć rozpoznał nagrobek swojego przodka. Okazało się, że nikt z jego rodziny nie miał pojęcia iż Herbert M. został pochowany we Wrocławiu, a nie w Arozie (Szwajcaria), gdzie zmarł. I tak zaczęła się intensywna wymiana wiadomości, maili, której częstotliwość rosła w miarę przybliżania się daty przyjazdu izraelskiej grupy do Polski (na grupę tą złożyły się 24 osoby w różnym wieku, należące do potomków Marie i Ludwig M.).
Spotkaliśmy się w poniedziałek, w hotelu Sofitel i stamtąd wyruszyliśmy na cmentarz. Tuż przed opuszczeniem hotelu wielka wpadka – przedstawiciel wrocławskiej gminy żydowskiej i jednocześnie oficjalny opiekun cmentarza, spotkanie z którym zostało ustalone kilka tygodni temu, nagle odwołał swoją obecność!!! Continue reading Niezwykłe spotkanie na kirkucie we Wrocławiu