Gado-Gado

To jedna z najpopularniejszych w Europie potraw kuchni indonezyjskiej. Nazwa Gado-Gado oznacza „potpourri” i świetnie oddaje specyfikę tego dania – mieszanki surowych i podgotowanych warzyw serwowanych z sosem z orzechów arachidowych i chipsami krewetkowymi.

  • ok. 400 ml sosu z orzechów arachidowych (przepis w następnym poście :happy_tb:)
  • 10 – 15 chipsów krewetkowych
  • 4 średniej wielkości ziemniaki, obrane i pokrojone w plasterki grubości ok. 0,5 cm
  • olej arachidowy do smażenia (ewentualnie słonecznikowy)
  • 200 gram kiełków fasolki mung (oczyszczonych z ogonków)
  • 1 duża marchewka, obrana i pokrojona w skośne plasterki grubości ok. 0,5 cm 
  • 40 ładnych długich fasolek szparagowych pokrojonych na 5 cm kawałki
  • ½ małej główki sałaty lodowej (to moja ulubiona; można też użyć zwykłej sałaty masłowej lub kapusty pekińskiej; ta ostatnia musi mieć jednak zielone a nie żółte liście, z czym bywa problem) poszarpanej na kawałki
  • 1 średniej wielkości ogórek zielony, obrany i pokrojony w dużą kostkę
  • sól koszerna (ewentualnie morska)

Olej wlać do rondla, by miał około 1,5 cm głębokości i rozgrzać na dużym ogniu, aż będzie gorący (temperaturę można sprawdzić wrzucając plasterek ziemniaka; olej jest gotowy jeśli ziemniak od razu zacznie się smażyć). Smażyć ziemniaki partiami (by się nie pozlepiały) 4-7 minut, aż będą złoto-brązowe. Przenieść ziemniaki na papierowy ręcznik, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu i pozwolić im ostygnąć.
Continue reading Gado-Gado

Kurczak smażony wg jednego z indonezyjskich przepisów ;)

Miałam niezły dylemat zastanawiając się jak podać nazwę tego przepisu. Oryginalna nazwa – Inche Kabin – mało komu wyjaśni cokolwiek ;). Z kolei „kurczak smażony po indonezyjsku” sugerowałoby tylko namiastkę oryginalnego dania. I nie chodzi mi tylko o fakt, że można go usmażyć z dodatkiem różnych przypraw, ale również o to, że sam proces smażenia może wyglądać różnie. Kurczaka można obsmażyć nad ‘żywym’ ogniem (np. grill), na patelni wysmarowanej tłuszczem, ale również w głębokim tłuszczu. Tak, jak w tym przepisie.
W końcu stanęło na takiej nazwie, jak w tytule ;). Danie to ma niesamowity smak, jakże egzotyczny dla polskich kubków smakowych nie przyzwyczajonych do takiej ilości i różnorodności przypraw. Sekretem jest marynata, w której kurczak spędza duuużo czasu (im więcej, tym lepiej). Zresztą spróbujcie sami ;).

  • Ok. 1,5 kg kurczaka (skrzydełka, udka, nóżki)
  • 15cm długości kawałek cynamonu (lub kilka krótszych), połamany na kawałki długości około 1cm
  • 2 -5 malutkich suszonych papryczek chili
  • 1 łyżka koriandru
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiegoinche_kabin.JPG
  • 1 łyżeczka fenkułu
  • 1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
  • 2 łyżeczki kurkumy
  • 2 łyżeczki cukru
  • 2 łyżeczki soli koszernej (ewent. morskiej)
  • 5 szalotek posiekanych
  • Ok. 125 ml mleka kokosowego
  • Olej arachidowy (ewent. słonecznikowy) do smażenia

Kurczaka dokładnie opłukać pod zimną wodą i delikatnie osuszyć papierowymi ręcznikami.
Do małego miksera włożyć cynamon, papryczki, koriander, kmin, fenkuł, pieprz, kurkumę. Miksować 2-3 minuty, aż do uzyskania jednolitego proszku (wskazówka – można zmiksować wszystkie przyprawy oprócz kurkumy, a tą dołożyć na końcu i wymieszać łyżeczką; farbuje tak mocno, że nie da się tego domyć!). Dodać cukier, sól, szalotki i miksować do uzyskania masy o konsystencji puree.
W dużej misce bardzo dokładnie wymieszać tą pastę z mlekiem kokosowym, dodać kurczaka i dokładnie go pokryć marynatą (najlepiej użyć do tego własnej ręki :happy_tb: ).
Continue reading Kurczak smażony wg jednego z indonezyjskich przepisów 😉

Co zrobić z ładną wołowiną? ;)

Szukałam w zamrażalniku lodów. Ale jakoś tak znalazłam kawałek wołowiny ;). Fascynujące odkrycie. Można by coś z tego zrobić…
Poszłam więc po mój segregator z indonezyjskimi przepisami i skupiłam się na tych potrawach, których głównym składnikiem jest właśnie wołowina. I zobaczyłam Semur Daging Lembu czyli potrawkę z wołowiny z warzywami po Malakańsku (hmm… nie jestem pewna czy tak właśnie tworzy się przymiotnik od miasta Malakka 😉 ). Tego jeszcze nie próbowałam. Tzn. jeszcze samodzielnie nie przyrządzałam, bo jeść jak najbardziej jadłam.
Danie to ma portugalskie korzenie (spadek po XVI-wiecznych kolonizatorach). Azjatyccy kucharze dodali doń tylko ‘swoje’ przyprawy i sos sojowy. Tylko? Myślę, że typowe dla tej części świata całkowicie zmieniły smak. Portugalskiego pierwowzoru nie próbowałam, ale ta potrawka to pychotka.

  • ok. 700 gram ładnej wołowiny pokrojonej w kostkę o boku długości ok. 3 cm
  • 2 łyżki indonezyjskiego sosu sojowego
  • 1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu
  • 10 szalotek pokrojonych w kostkę (nie wiem dlaczego, ale szalotki dostępne w Polsce są zazwyczaj duże; lepiej więc wziąć 5)
  • 4 łyżki oleju arachidowego (ewent. słonecznikowego) plus dodatkowo do smażenia
  • 1 cała gwiazdka anyżu
  • 2 całe nasiona zielonego kardamonu (trzeba je ‘rozłupać’ dociskając do blatu płaską stroną noża)
  • 4 goździki
  • 1 kawałek cynamonu długości 10 cm (lub dwa-trzy krótsze, których długość zsumuje się do 10 cm)
  • 1 łyżka mąki
  • ½ l wody
  • 1 czerwona cebula średniej wielkości pokrojona wzdłuż na 8 cząstek
  • 1 średnia marchewka, obrana i pokrojona w skośne plasterki grubości około 0,5 cm
  • ok. 150 g świeżego lub mrożonego zielonego groszku
  • 2 średnie ziemniaki
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego lub ryżowego
  • opcjonalnie sól koszerna (ewen. morska)

Wołowinę włożyć do dużej miski, polać sosem sojowym i posypać pieprzem. Dobrze wymieszać, najlepiej ręką, i marynować ½ do 1 godziny w temperaturze pokojowej, bez przykrycia.
Continue reading Co zrobić z ładną wołowiną? 😉

Fasolka mung

Będąc z wizytą u siostry we Wrocławiu udało mi się dorwać kiełki fasolki mung. Uwielbiam, a ciężko je kupić. Chociaż zauważyłam, dosyć łatwo można nabyć jej nasionka specjalnie spreparowane do kiełkowania. Będę musiała to wypróbować, by zapewnić sobie stałą dostawę :).
W każdym bądź razie postanowiłam, że zrobię coś szybkiego, pysznego i lekkiego (upały jakoś nie nastrajają do ciężkich dań mięsnych ;).

Tauge Goreng (smażone kiełki fasolki mung)

  • 2 łyżki oleju arachidowego (ewent. słonecznikowego)
  • 1 szalotka pokrojona wzdłuż na cieniutkie plasterki
  • 1 ząbek czosnku pokrojony wzdłuż na cieniutkie plasterki
  • 1 świeża czerwona papryczka chilli, wypestkowana i pokrojona na cieniutkie skośne plasterkitauge.JPG
  • ok. ½ kg kiełków fasolki mung (możliwie najświeższe -> jasnokremowe; nie pomylić z kiełkami sojowymi, które są znacznie grubsze); poodcinać ogonki i dokładnie umyć
  • 1 łyżka indonezyjskiego sosu sojowego
  • 3 – 4 ‘gałązki’ cienkiego szczypiorku; odciąć końcówki, a resztę pokroić na kawałki długości kiełków fasolki (jeśli szczypiorek jest raczej gruby, to przekroić go wzdłuż na pół)
  • ¼ łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
  • ¼ łyżeczki soli koszernej (ewent. morskiej)

Continue reading Fasolka mung

Nasi goreng czyli…

Ryż smażony po jawajsku

W Indonezji danie to jest serwowane na śniadanie. Można by powiedzieć, że to taki odpowiednik nasze jajecznicy ;). Co oznacza również, że każdy kucharz ma własny przepis i wizję jak powinno ono wyglądać. Jednakże baza jest zawsze taka sama. Ryż (najczęściej pozostałość z poprzedniego dnia) smażony z pastą smakową, której niezbędnym składnikiem jest trassi.

8 sztuk kroepoek (czyli chipsów krewetkowych)

  • 4 łyżki oleju arachidowego (lub rzepakowego)
  • 4 jajka
  • sól koszerna (lub morska)
  • ugotowany i chłodzony w lodówce przez przynajmniej godzinę ryż jaśminowy (ok. 100 g suchego ryżu na osobę)
  • 1 ½ łyżki indonezyjskiego sosu sojowego (w przeciwieństwie do najczęściej spotykanego chińskiego sosu sojowego ten jest znacznie gęstszy i słodki)
  • 2 ogórki zielone obrane, wypestkowane i pokrojone w słupki

Składniki na pastę smakową:

  • 1 łyżeczka trassi (pasta z suszonych krewetek)
  • 2 szalotki drobno pokrojone (w kuchni indonezyjskiej wszelkiego rodzaju cebulę kroi się w ‘piórka’)
  • 1 ząbek czosnku drobno pokrojony
  • 1-2 papryczki chilli wypestkowane i drobno pokrojone
  • 1 łyżka cukru palmowego pokrojonego w cieniutkie plasterki (ewentualnie ciemnobrązowego)

No cóż lista składników jest troszkę egzotyczna ;). Przyznaję, że większość z nich mam jeszcze z zapasów poczynionych w NL. Być może są one jednak osiągalne w jakiś sklepikach orientalnych w Krakowie czy Warszawie. Niestety trassi i indonezyjski sos sojowy są niezbędne i niemożliwe do zastąpienia! Na nich opiera się smak tej potrawy.

Continue reading Nasi goreng czyli…