W końcu przyszła wiosna

Jest coś magicznego w tej porze roku. Dostaję tak niesamowity zastrzyk energii, że czasem mnie to nawet przeraża ;-). No dobra, bardziej przeraża moich przyjaciół, gdy opowiadam im, że sprzątałam kuchenne szafki o godzinie pierwszej w nocy, bo mnie rozsadzała energia i potrzeba porządkowania.
Plan WIELKIEGO SPRZĄTANIA został już opracowany, rozdzielony na dni i zadania i jest mniej więcej w ¼ wprowadzony w czyn. Przede mną nadal trzy olbrzymie okna – każde to 2 – 2,5 godziny mycia i pucowania. Ale już się nie mogę doczekać soboty, kiedy się za nie wezmę :-). Kiedy będą lśniły, gotowe na wpuszczenie do środka każdego najmniejszego promyczka słońca.
O jej.. życie robi się łatwiejsze, radośniejsze i po prostu piękniejsze, gdy słońce świeci, ptaszki ćwierkają, a rośliny prześcigają się, która pierwsza wypuści zielone listki, która pierwsza rozwinie swoje pączki kwiatów.
A niesamowity bukiet kwiatów od bliskiej osoby tylko dopełnia czary szczęścia..

Wiosenny bukiet

Wiosenny bukiet - zbliżenie

Pola tulipanów

Wiosna już tuż za rogiem. Czasem wiosenny wiatr powieje, a i słońce też ma takż jakąś inną temperaturę. No i zaczęły się wychylać krokusy.. Czyli zbliża się najpiękniejszy sezon w Holandii.
Pora kwitnienia roślin cebulowych.

Żonkil pośród tulipanów

Jak dla mnie był to wystarczający powód by odwiedzić Holandię. I jest również wystarczający by zdecydować się tu zamieszkać :-).
Choś Holandia kojarzona jest z tulipanami, to tak naprawdę są one tylko jednym z wielu przedstawicieli roślin cebulowych, obok przebiśniegów, krokusów, żonkili, szafirków, hiacyntów czy dalii. Continue reading Pola tulipanów

Wiosna? Ach to Ty!

Wiosna pełną gębą :-). Tak wyglądała Haga jeszcze w ubiegłym tygodniu. Teraz krokusy już przekwitły, a władanie obejmują narcyzy i żonkile (chyba nigdy nie pojmę różnicy między tymi dwoma). Dużo słońca, trochę odradzającego deszczu.. Chce się żyć! (jeszcze tylko przydałoby się odrobinę mniej stresu w pracy).

I jeszcze kilka wiosennie świeżych widoków.

Plusy i minusy

Piękny dzień dziś był. I nie mam bynajmniej na myśli pogody, bo choć nie padało, a czasem nawet się przejaśniało, to ogólnie nie było przyjemnie (jakby MINUS). Ale… dowiedziałam się, że zakwalifikowano mnie na kurs doszkalający (PLUS), pani z jednego z urzędów (budżetówka!) przedzwoniła do mnie na telefon KOMÓRKOWY z informacją, iż mam się zgłosić po ankietę na ten kurs do pokoju 116 a nie 114 (WIEEELKI PLUS), przegrałam pojedynek o nowa pracę (MINUS), rozwiązałam istniejący od kilku miesięcy problem plug-in’a (PLUS), no i chyba załapałam się na dodatkowe zlecenia (chyba PLUS).
Tak więc suma sumarum dzionek można zaliczyć na PLUS : ).
I takie piękne tulipanki jeszcze dostałam (DUŻY PLUS):