« Drobna ;) reorganizacjaKościół Pokoju w Jaworze »

Nasi goreng czyli…

Dnia: 18. June 2007 | Tags: ,

Ryż smażony po jawajsku

W Indonezji danie to jest serwowane na śniadanie. Można by powiedzieć, że to taki odpowiednik nasze jajecznicy ;). Co oznacza również, że każdy kucharz ma własny przepis i wizję jak powinno ono wyglądać. Jednakże baza jest zawsze taka sama. Ryż (najczęściej pozostałość z poprzedniego dnia) smażony z pastą smakową, której niezbędnym składnikiem jest trassi.

8 sztuk kroepoek (czyli chipsów krewetkowych)

  • 4 łyżki oleju arachidowego (lub rzepakowego)
  • 4 jajka
  • sól koszerna (lub morska)
  • ugotowany i chłodzony w lodówce przez przynajmniej godzinę ryż jaśminowy (ok. 100 g suchego ryżu na osobę)
  • 1 ½ łyżki indonezyjskiego sosu sojowego (w przeciwieństwie do najczęściej spotykanego chińskiego sosu sojowego ten jest znacznie gęstszy i słodki)
  • 2 ogórki zielone obrane, wypestkowane i pokrojone w słupki

Składniki na pastę smakową:

  • 1 łyżeczka trassi (pasta z suszonych krewetek)
  • 2 szalotki drobno pokrojone (w kuchni indonezyjskiej wszelkiego rodzaju cebulę kroi się w ‘piórka’)
  • 1 ząbek czosnku drobno pokrojony
  • 1-2 papryczki chilli wypestkowane i drobno pokrojone
  • 1 łyżka cukru palmowego pokrojonego w cieniutkie plasterki (ewentualnie ciemnobrązowego)

No cóż lista składników jest troszkę egzotyczna ;). Przyznaję, że większość z nich mam jeszcze z zapasów poczynionych w NL. Być może są one jednak osiągalne w jakiś sklepikach orientalnych w Krakowie czy Warszawie. Niestety trassi i indonezyjski sos sojowy są niezbędne i niemożliwe do zastąpienia! Na nich opiera się smak tej potrawy.

Trassi zawinąć w kawałek folii aluminiowej i spłaszczyć ręką na placuszek grubości ok. 0,5 cm. Następnie ułożyć bezpośrednio na palniku gazówki za pomocą widelców lub szczypiec i podsmażać ok. 1,5 min aż zacznie się dymić i wydzielać ostry zapach krewetek. Obrócić i przysmażać z drugiej strony również przez 1,5 min. Zdjąć z palnika, ostudzić ok. 1min i rozwinąć folię. Pokruszyć na małe kawałeczki.
W małym robocie kuchennym umieścić trassi, szalotki, czosnek, papryczki chilli i cukier palmowy poczym miksować aż do uzyskania gładkiej pasty o konsystencji puree ziemniaczanego.
W niewysokim garnku o średnicy co najmniej 30 cm rozgrzać olej i jedno pod drugim smażyć dwustronnie (!) jajka sadzone [wbrew powszechnie panującym na zachodzie zwyczajom nasi goreng serwuje się z jajkiem sadzonym, ułożonym na wierzchu ryżu; popularne u nas jajko wmieszane w ryż to wpływ kuchni chińskiej]. Odłożyć na bok i przykryć, by zbyt szybko nie wystygły.
Do pozostałego oleju dodać pastę smakową i podsmażać mieszając by uniknąć przypalenia. Smażyć tak długo, aż aromat cebuli i czosnku będzie pozbawiony ‘surowości’ a cała pastą zacznie oddzielać się od oleju, ale nie dłużej niż 5 min.
Dodać ryż, najlepiej rękoma by jednocześnie rozbić grudy. Mieszając cały czas gotować, aż każde ziarenko ryżu zagrzeje się i będzie otoczone olejem oraz pastą.
Dodać sos sojowy i mieszając gotować prze kolejne 0,5 minuty. Dosolić jeśli trzeba.

Smażony ryż rozłożyć na talerze i udekorować jajkiem sadzonym. Położyć ogórek i kroepoek.

nasi.jpg

wydrukuj przepis printer.gif

1 komentarz



Jeden komentarz do “Nasi goreng czyli…”

  1. Szwagier 23 June 2007, o godz. 13:48

    Mniama. Tylko brakuje kurczaka, ostatecznie może być łeptowina :D.

Trackback URI | RSS komentarzy

Dodaj swój komentarz

Możesz używać takie znaczniki XHTML jak: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>