Peryferia Hagi

Miałam mały orzech do zgryzienia przymierzając się do napisania tego posta. Jest to bowiem setny wpis, czyli taki mały jubileusz ;). Po namyśle doszłam jednak do wniosku, że nie bardzo widzę sens w tworzeniu jakiegoś podsumowania, wysuwaniu wniosków z przeszłości odnośnie przyszłości. W końcu cała ta strona ma po prostu (?) prezentować moje zainteresowania, pasje, to co mnie ‘kręci’ i rusza. Tak więc ten wpis będzie li tylko i wyłącznie kolejną odsłoną ;). A jednocześnie ostatnim z cyklu ‘Haga’.
Właściwie to nie Haga dokładnie, ale jej najbliższe okolice: Voorburg, Leidschendam, wydmy. Pierwsze dwa graniczą z Hagą od południa i wspólnie tworzą gminę, natomiast wydmy rozciągają się na południowym-zachodzie i północnym-wschodzie, przy czym ten drugi obszar jest znacznie rozleglejszy.
ph_wiatraki.JPGO Voorburgu można powiedzieć, że jest bardzo starożytny, jako że już w II w. n.e. istniała na tym terenie rzymska osada. W XVII w. mieszkał tu w posiadłości Hofwijck pisarz i poeta Constantijn Huygens oraz jego syn Christiaan Huygens – znany astronom i matematyk. Sam dom zachował się po dziś dzień, choć większość posiadłości została zajęta przez… holenderskie koleje :). A szkoda bo cały ten teren został bardzo szczegółowo i przemyślnie zaprojektowany, by odzwierciedlać idee humanizmu, czyli wyższości ludzkiego rozumu. Przez jakiś czas mieszkał tu również Spinoza (tak, TEN Spinoza). Cała zabudowa Voorburga to zazwyczaj dwupiętrowe domki, w centralnej części dosyć stare (około 100-letnie), raczej niewielkie i przeurocze :).
Continue reading Peryferia Hagi

De intocht van Sinterklaas

… czyli po naszemu „Przyjazd Św. Mikołaja”.
Najważniejsza informacja: do Holandii św. Mikołaj przypływa z.. Hiszpanii! Skąd się to wzięło? Biskup Mikołaj z Miry (Turcja) zmarł w roku 342, a gdy miasto opanowali Arabowie kupcy włoscy przewieźli jego szczątki do Bari w południowych Włoszech należącego do królestwa Obojga Sycylii. Jej królem był późniejszy cesarz Karol V. Natomiast jego syn, Filip II był królem Holandii, Hiszpanii i Obojga Sycylii. Stąd w holenderskiej tradycji przyjęło się, że św. Mikołaj przybywa z Hiszpanii łodzią parową (nie udało mi się ustalić dlaczego dokładnie taką a nie inną ;).
sint_sint.JPGJest to bardzo ważne wydarzenie dla wszystkich dzieciaków i żadne z nich nie przepuści tej imprezy, która ma miejsce w listopadzie (od 1994 jest to zawsze pierwsza sobota po św. Marcinie). Już jakiś miesiąc wcześniej w telewizji pojawia się program Sinterklass Journal, w którym na bieżąco relacjonuje się podróż świętego z Hiszpanii oraz jakie nowe psoty wymyślili jego pomocnicy. Muszę bowiem dodać, że Zwarte Piet (czyli Czarny Piotruś) jest prawie tak samo ważny jak sam święty. Głównym zadaniem Zwarte Piet jest dźwiganie worka z prezentami, wspinanie się na dachy, wchodzenie do domu przez komin i zostawianie paczuszek dla dzieci w ich butach. Choć tak na prawdę to po prostu uwielbia psocić.
Kwestia butów zostawianych przy kominku na prezenty wygląda różnie w różnych holenderskich domach. W niektórych dzieciom pozwala się na to co wieczór (od dnia przyjazdu św. Mikołaja po 5. grudnia), a innym raz w tygodniu. Do buta trzeba włożyć cukier w kostkach lub marchewkę dla konia, na którym jeździ święty. Niektóre dzieci wkładają też listy bądź rysunki ze swoimi życzeniami. Powinno się też zaśpiewać co najmniej jedną piosenkę dla Sinterklaas, by wiedział, że w tym domu mieszkają grzeczne dzieci, które zasługują na nagrodę ;). A co Święty wkłada do butów? To również zależy od domu. W niektórych są to całkiem pokaźne podarki (pomyślcie – przez trzy tygodnie dostawać codziennie prezenty! Nic dziwnego, że w czasie pakjesavond, czyli wieczoru prezentów w dniu 5. grudnia, niektóre dzieciaki w ogóle nie są już zainteresowane prezentami ;). W większości domów są to jednak drobne upominki bądź łakocie.
Continue reading De intocht van Sinterklaas

De Loonse en Drunense Duinen czyli wydmy ;)

Trzy godziny wolnego 😉 + niebo tylko częściowo przykryte chmurami + rower do dyspozycji = poznawanie nowych okolic. I to nie byle jakich. Przede wszystkim świetnie ‘przystosowanych’ do wszelakiego rodzaju aktywności rekreacyjno – sportowej ( rowery górskie, kolarzówki i ‘miejskie’, jazda konna, nordic walking, spacery) czyli zaopatrzone we wszelaką niezbędną infrastrukturę, taką jak wyznakowane i dokładnie opisane szlaki/trasy, miejsca odpoczynkowe/widokowe, punkty informacyjne, kempingi, restauracje i kafejki. Poza tym sam teren jest niezwykle interesujący. wedrujace_wydmy.JPG Park Narodowy De Loonse en Drunense Duinen – bo o nim mowa – położony na północ od Tilburga i na zachód od ‘s – Hertogenbosch (Holandia) to największy w Europie Zachodniej obszar wędrujących wydm śródlądowych. To zjawisko (wędrujących wydm) sprawia, że każda wizyta może być inna. Przesuwające się ustawicznie piaski zmieniają krajobraz, grzebiąc lub odsłaniającego jego inne stałe elementy. Muszę też przyznać, że sam fakt istnienia piaszczystych wydm we wnętrzu tak ‘mokrego’ kraju jakim jest Holandia, wpływa na atrakcyjność tego miejsca. Również lasy i pagórki wśród których jest położony sprawiają, że dla wielu mieszkańców tego bardzo niskiego i głównie rolniczego (czyt. bezleśnego) obszaru jest to miejsce ‘inne’ od tych, z którymi mają do czynienia na co dzień.
Continue reading De Loonse en Drunense Duinen czyli wydmy 😉

Measlantkering

Planowałam napisać dziś o niesamowitych okolicach Hagi, ale.. czasem warto zboczyć odrobinę z kursu, by móc odnieść się do bieżących wydarzeń.
Jaka pogodę mamy obecnie za oknem widzi każdy. I słyszy to silne wietrzysko 😉 . Ale nie każdy wie, że te wiatry szaleją również na Morze Północnym powodując fale 6 m wysokości i że po raz pierwszy zmusiły Holendrów do zrobienia faktycznego użytku z Maeslantkering.
maas2.jpgCo to jest Maeslantkering? To ‘bariera’ przeciwsztormowa, znajdująca się na północ od Rotterdamu, pomiędzy Hoek van Holland i Maassluis, i chroniąca Rotterdam oraz inne miasta położone wzdłuż rzeki Moza przed powodzią. Stanowi ona część programu Deltawerken mającego ochronić Holandię przed nieobliczalnym żywiołem morza. Kiedyś napiszę więcej na temat samego projektu bo jest po prostu niesamowity.
Główna trudność przy projektowaniu tej bariery wynikała z faktu, że ma ona chronić Rotterdam – największy port w Europie i drugi na świecie, a jednocześnie nie utrudniać ruchu statków. Ogłoszono konkurs na projekt, który zwyciężyła firma Bouwkombinatie Maeslant Kering. Projekt przewidywał utworzenie dwóch olbrzymich ‘bram’ umieszczonych po obu stronach szerokiej na 360 m drogi wodnej Nieuwe Waterweg. Jego największą zaletą był fakt, że konstrukcję można było przygotować w suchych dokach, bez zakłócania ruchu statków. Prace rozpoczęto w roku 1991, a 10-tego maja 1997 królowa Beatrix dokonała uroczystego otwarcia.
measlant1.JPG Bariera składa się z dwóch ramion umieszczonych w dokach po obu stronach Nieuwe Waterweg. Każda brama ma 22 m wysokości i 210 m szerokości i jest połączona ramieniem o długości 237 m z łożyskiem. Nie byle jakim, bo te łożyska są największe na świecie. Każde z nich ma 10 m średnicy (!), a zostały wyprodukowane w czeskich zakładach Skody. Continue reading Measlantkering

Madurodam

Ostatnio wspomniałam, że w Hadze jest jeszcze jedno miejsce, niezwykle popularne nie tylko pośród zagranicznych turystów, ale również Holendrów. To Madurodam, czyli Holandia w miniaturze, a dokładniej w skali 1:25.
mad_optyk.JPGDla mnie największym zaskoczeniem była historia tego miejsca. Nie powstało ono bowiem jako typowy park rozrywki, ale jako połączenie pomnika wojny (sic!) i fundacji charytatywnej. Pani Boon-van der Starp była członkiem stowarzyszenia wspierającego sanatorium dla holenderskich studentów chorych na gruźlicę. W tym sanatorium młodzi ludzi mogli jednocześnie przechodzić rekonwalescencję i kontynuować naukę. Ze względu na duże koszty utrzymania zaczęto szukać sposobu na zdobycie dodatkowych funduszy, a pani Boon-van der Starp jak przykład wskazała miniaturowe angielskie miasteczko w Beaconsfield z którego dochody wspierają londyńskie szpitale. Z kolei państwo Maduro z Curacao chcieli wznieść pomnik na cześć ich syna George’a który walczył z Nazistami i zmarł jako więzień obozu koncentracyjnego w Dachau.
Efektem spotkania tych trzech osób był pomysł zbudowania miniaturowego holenderskiego miasteczka uwzględniającego zmiany na przestrzeni wieków, jako pomnika upamiętniającego Georg’a Maduro.
Projekt chwycił i wkrótce znalazło się wielu darczyńców, którzy ofiarowywali bądź to pieniądze, bądź to teren pod przyszłe miasteczko, wykonywali prace porządkowe czy wreszcie prace konstrukcyjno-budowlane. Miasteczko otwarto w 1952 a burmistrzem została nastoletnia wówczas księżniczka Beatrix, która pełniła ta funkcję, aż do momentu objęcia władzy w 1980 roku. Po niej rządy przejął burmistrz wybierany na dwa lata spośród Młodej Rady Miasta, którą tworzy 25 uczniów ze szkół regionu haskiego.
Continue reading Madurodam

Muzea Hagi

Tak, tak. Muzea :happy_tb:. Niezaprzeczalnym faktem jest, że mam słabość do muzeów i jeśli tylko czas i finanse pozwalają, to nie odpuszczę. Żadnemu. No prawie żadnemu ;).
Holenderskie muzea to w ogóle odrębny ‘gatunek’, jakże nie podobny do polskich instytucji. Ale o tym napiszę innym razem, bo teraz chciałabym przedstawić, gdzie warto zajrzeć w czasie pobytu w Hadze.
h3_vermeer.JPGNajważniejsze muzeum to Mauritshuis. Znajduje się w stosunkowo niewielkim pałacyku położonym tuż przy Binnenhof. Można by go nawet przegapić, gdyby nie wielkie ‘proporce’ na fasadzie informujące zazwyczaj o aktualnej wystawie czasowej. A to jedna z najlepszych w Europie galerii malarstwa flamandzkiego i holenderskiego z okresu od XV do XVIII wieku. W skład kolekcji wchodzi około 800 obrazów i 50 miniatur takich artystów jak Hans Memling, Jan Brueghel starszy, Peter Paul Rubens, Carel Fabritius, Rembrandt (m.in. „Lekcja anatomii doktora Tulpa”), Jan Steen czy Johannes Vermeer. Co DOKŁADNIE można zobaczyć dowiecie się ze strony muzeum (dostępna również w wersji anglojęzycznej). Ja zaś wymienię tych kilka obrazów, przy których zatrzymywałam się podczas każdej mojej wizyty (a bywałam tam średnio raz na dwa miesiące).

  • Johannes Vermeer „Dziewczyna z perłowym kolczykiem” i niezwykle intrygującym spojrzeniem; nie da się jednoznacznie powiedzieć czy właśnie odwraca głowę w stronę widza czy też od widza oraz „Widok Delft” odrobinę rozmijający się z rzeczywistością, ale z impresjonistycznym (!) podejściem do światła i koloru
  • Jan Davidsz de Heem „Wazon z kwiatami” tak dokładny i prawdziwy, że gdyby nie fakt, iż przedstawione kwiaty nie kwitną w tym samym czasie, to mielibyśmy wrażenie, że patrzymy na realny bukiet
  • Frans van Mieris starszy „Scena w burdelu” trochę wulgarna, niewątpliwie dosadna z wieloma drobnymi elementami utwierdzającymi nas w przekonaniu, że jesteśmy w burdelu 😉

Continue reading Muzea Hagi

Atrakcje Hagi

Mam nadzieję, że czujecie już odrobinę klimat Hagi. Ale to, o czym pisałam poprzednio to nie wszystko. Ponieważ Haga leży nad Morzem Północnym posiada oczywiście plaże. I to jakie!
h2_plaza.JPGDwie najważniejsze to Kijkduin w zachodniej części miasta i Scheveningen we wschodniej. Ta ostatnia jeszcze sto lat temu była wioską rybacką, ale szybko przekształciła się w dość ekskluzywny, a z całą pewnością modny, kurort wczasowy. Jej dwie główne osie to ciągnące się wzdłuż plaż bulwary i górujący nad nimi Kurhaus oraz wybiegające dość daleko w morze zadaszone molo z restauracją, kasynem i wieżą do skoków bungee. To taki odpowiednik naszego Sopotu, choć podejrzewam, że dzieje się tu znacznie więcej. Mnóstwo całorocznych knajp i klubów (co bym dała by pobawić się znowu w Crazy Pianos..), a w sezonie drugie tyle (tzw. beachpavillons) rozsiada się na plaży, wzdłuż bulwaru. Ileż pieniędzy ja tam przepił.. przepuściłam :drunk_tb:. Poza tym co roku organizowane są tu m.in. Illuminada – wyjątkowy pokaz światła i dźwięku na wodzie, Vlaggetjesdag – festiwal w stylu ‘staro- holenderskim’ organizowany w dniu, w którym po raz pierwszy w roku kutry wracają z połowów śledzi, Sand Sculptures Festival – niesamowite zawody rzeźb z piasku; co roku zmienia się motyw przewodni, np. 2006 był to Mozart, Internationaal Vuurwerkfestival – czyli festiwal sztucznych ogni: trzy dni (a właściwie wieczory) wypełnione niesamowitymi spektaklami czy Vliegerfeest – pokaz latawców; ale jakich latawców! Nie ma szans na nudę. A jeśli ktoś ma ochotę na ciszę – również znajdzie swój kawałek piasku ;). Wystarczy przejechać rowerem niecałe 10 minut na wschód od Scheveningen, by znaleźć się na plaży, gdzie jedynym hałasem będą okrzyki zagrzewających się nawzajem do gry siatkarzy (średnia wieku 50-55 lat, w 9 przypadkach na 10 nudyści ;). Continue reading Atrakcje Hagi

Haga

Dwa lata, które spędziłam w Holandii mieszkałam w Hadze lub prawie w Hadze ;). Poznałam ją więc całkiem dobrze. A moje najsilniejsze wspomnienie wiąże się z nauką poprawnej wymowy nazwy miasta w języku niderlandzkim (den Haag). W języku holenderskim ‘g’ czytane jest zasadniczo jako szorstkie, chropowate ‘ch’ (jak to dosadnie stwierdziła koleżanka „tak jakbyś chciała charknąć i splunąć” :laugh_tb:. Problem w tym, że obcokrajowcy mają tendencję do przesadnej interpretacji i to ‘ch’ wymawiają, jak by im poderżnięto gardło i ostatkiem sił próbowali wydobyć z siebie jakiś dźwięk. Prawidłowo mówi się to „den hach”, a drugie ‘ch’ powinno brzmieć jakbyśmy delikatnie chcieli powiedzieć jednocześnie ‘r’ :). [jeśli ktoś chce to usłyszeć ‘live’ odsyłam do pliku dźwiękowego w Wikipedii.
Samo miasto – hmm… właściwie w świetle prawa Haga jest nadal wioską! Była miastem za czasów Napoleońskich, ale potem straciła ten status. Nie przeszkadza to jej być administracyjną stolicą Holandii oraz siedzibą wszystkich najważniejszych instytucji i urzędów państwowych. Tu mieszka (w Paleis Huis ten Bosch) i urzęduje (w Paleis Noordeinde) królowa Beatrix.
Haga jest również siedzibą wielu organizacji, m.in. Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, Międzynarodowego Trybunału Karnego, Międzynarodowego Trybunału Karnego do spraw byłej Jugosławii, Organizacji przeciw Rozpowszechnianiu Broni Chemicznej, Stałego Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego czy Europolu. Najsłynniejsza to oczywiście ta pierwsza, zwana w skrócie Trybunałem Haskim. Jej siedzibą jest Vredespaleis (Pałac Pokoju). Na ironię zakrawa fakt, że gdy budowano ten pałac z inicjatywy cara Mikołaja II (który był również pomysłodawcą I Haskiej Konferencji Pokojowej) dowódcy wojsk europejskich szykowali się do I wojny światowej. Jako że pałac miał uzewnętrzniać najszlachetniejsze idee, nie szczędzono pieniędzy na jego budowę i wyposażenie. My (Polacy) też możemy się czymś pochwalić. Jan Zawiejski, twórca Teatru Słowackiego w Krakowie, znalazł się w ścisłym finale konkursu na projekt budowli. Jednakże zwycięzcą został Francuz Louis M. Cordonnier. Muszę przyznać, że wnętrza są imponujące. Zazwyczaj nie można ich ot tak oglądać, ale raz w roku – w weekend zabytków (Monumenten Dag) – są one otwarte dla publiczności. Nie tylko więc mogłam zobaczyć wnętrza i ogrody, ale udało mi się nawet zrobić zdjęcie na podium, z którego przemawiają obrońcy i oskarżeni biorący udział w procesach przed Trybunałem Haskim :).
Continue reading Haga

Dwa lata w Holandii

Mam (a właściwie to miałam) pewien dylemat. Na tej stronie piszę bowiem m.in. o moich podróżach, wycieczkach. Jak dotychczas notatki zamieszczałam na bieżąco, tzn. dzień, dwa po powrocie z wyjazdu. Ale.. dwa lata mieszkałam w Holandii, przez ostatnie pół roku mojego pobytu tamże miałam już tą stronę, a de facto nic nie pisałam o tym niskim kraju. Nie wiem, jak to się stało, ale tak po prostu wyszło.
Przez ostatnie parę dni zastanawiałam się czy opublikować tu moje wrażenia, spostrzeżenia z tych ostatnich dwóch lat zapobiegliwie i drobiazgowo spisane, choć tradycyjnie, na papierze. W końcu doszłam do wniosku, że dlaczego nie?

  1. będę miała materiał na następny rok pisania :happy_tb:
  2. będę mogła pokazać parę ciekawych zdjęć [hmm… właściwie to mam ponad 2000 zdjęć zrobionych klasyczną lustrzanką plus kilka (-naście??) tysięcy sztuk zrobionych aparatem cyfrowym]
  3. NAJWAŻNIEJSZE: będę mogła Wam pokazać co ciekawego można zobaczyć, dowiedzieć się, nauczyć się w czasie pobytu w Niderlandach; bo Holandia to nie tylko Amsterdam, wiatraki i tulipany:annoyed_tb:

Postaram się skupić na moich osobistych doświadczeniach i przemyśleniach, tak więc będzie to raczej subiektywny obraz. Nie obejdzie się jednak bez obiektywnych faktów, bo cierpię na drobną przypadłość – nie popadać w skrajności! Spróbuje zaprezentować różne (choć niekoniecznie przeciwne) punkty widzenia.
Continue reading Dwa lata w Holandii