Książki

Może to zabrzmi banalnie, ale ja lubię czytać książki. Kiedyś połykałam jedną za drugą, by zaspokoić tkwiący we mnie głód czytania. Często to, co po prostu wpadło w ręce, po to by się nie nudzić. Jak każdy przechodziłam etapy fascynacji różnymi autorami lub tematyką. Karol May + indianie, Alfred Szklarski i jego seria o przygodach Tomka Wilmowskiego, Alexander Dumas, Jerzy Kosiński, L. Maud Motogomery, Henryk Sienkiewicz, Andrzej Sapkowski, Terry Prattchet, Aghata Christie, Tom Clancy, P. Coehlo, A. Perez – Reverte; fabularyzowane powieści historyczne („Historia żółtej ciżemki”), fabularyzowane biografie („Pasja jego życia”, „Udręka i ekstaza”, „Marie jego życia”), fantastyka (wybór sugerowany przez siostrę i szwagra 😉 – górą Sapkowski i Pratchett), przewodniki (nie tylko przydatne w podróży; czasami są to „dzieła sztuki” np. te autorstwa Andrzeja Nyki czy różnych autorów z wydawnictwa bezdroże, które czyta się jak powieść), leksykony (ale nie ogólne, tylko związane z konkretnym tematem/zagadnieniem), no i doc. szeroko rozumiana „powieść podróżnicza” („Na zachód od Alice Springs”, „U źródeł Amazonki”).
Nie mam jednego ulubionego autora, którego ceniłabym ponad wszystkich innych. No może Shakespeare mógłby do tego miana pretendować, przede wszystkim za swoja ponadczasowość : ).

Leave a Reply

Your email address will not be published.