Zwierzęta i/a ludzie

Do szału doprowadza mnie stosunek ludzi do zwierząt. Szczególnie brak jakiegokolwiek szacunku i poszanowania życia innych istot , które nie tylko żyją i czują, ale też myślą. I to czasem wydają się być inteligentniejsze od niejednego homo sapiens.
Najbardziej denerwujące jest przedmiotowe traktowanie zwierząt; jako czegoś, co ma „służyć” do zabawy, a później, gdy już się znudzi, można wyrzucić. Chodzi mi przede wszystkim o podwórkowe koty. Nie te, które żyją sobie w piwnicach ot tak i czasem się rozmnażają. Ale te, które zostały wykopane (często dosłownie) za drzwi, bo… z uroczego kociaka wyrósł duży kot; bo uroczy kociak łazi po zasłonach; bo kiciuś ostrzy pazurki na skórzanej kanapie; bo nikomu nie chce się pamiętać o karmieniu czy czyszczeniu kuwety…
U mnie w bloku też jest taki jeden… Znudził się komuś, więc fora ze dwora. Póki było zimno inni lokatorzy jeszcze się nad nim litowali i go podkarmiali. Ale wraz z wiosenna aurą kotu jest coraz ciężej. Niestety nie potrafi sam zdobywać pożywienia. A wzrost temperatury wpływa odwrotnie proporcjonalnie na ludzkie poczucie krzywdy. Czasem, aż mnie tak w środku ściska, gdy widzę jak kiciuś rzuca się na jedzenie, które mu przynoszę… Ciekawe, jaki będzie jego los…

Leave a Reply

Your email address will not be published.