Bieżące lektury ;)

Dnia: 08. October 2007 | Tags:

Wczoraj szukałam w sieci jakiejś informacji. I jak to zwykle bywa zanim dotarłam do porządnego źródła musiałam przebić się przez kilka fałszywych tropów. Wpadł mi w oko taki wpis na czyimś blogu (nie pamiętam czyim, tym bardziej, że jest to zabawa krążąca po sieci już od jakiegoś czasu).
1. Złap najbliższą książkę.
2. Otwórz ją na 123 stronie.
3. Znajdź piąte zdanie.
4. Opublikuj je na swoim blogu razem z tą instrukcją.
5. Nie szukaj najfajniejszej książki jaką można znaleźć. Użyj tej, która faktycznie leży najbliżej Ciebie.
Zazwyczaj nie biorę ‘udziału’ w tego typu grach, ani tym bardziej nie publikuję ich wyników, ale… tym razem zrobiłam wyjątek. Przede wszystkim dlatego, że zwykle mam 2-3 książki przy łóżku do czytania wieczorami plus 1-2 książki na biurku, z których korzystam w danej chwili.
A oto , co w nich znalazłam:

Zachował się gotycki, XIV-wieczny kościół św. św. Piotra i Pawła (od XVI w. ewangelicki) z wieżą, portalem i z dobudowana renesansową kaplicą.

Przewodnik. Dolny Śląsk Jan Czerwiński

Wiedział, że skoro Portugalczycy i Hiszpanie popadli w niełaskę, a personel placówki holenderskiej jest nie dość liczny, trudno o lepszy moment, aby Anglicy z Bantamu spróbowali szczęścia w Japonii.

Samuraj William Giles Milton

Dinner tonight is for an Italian coupe, their baby, and our compatriot writers.

Under the Tuscan Sun. At home in Italy Frances Mayes

Wartością atrybutu src może być ciąg testowy nazwy pliku znajdującego się na tym samym serwerze, na którym znajduje się dokument lub adres URl pliku graficznego przechowywanego na innym serwerze WWW.

HTML, XHTML i CSS. Biblia Bryan Pfaffenberger, Steve M. Schafer, Chuck White, Bill Karow
A co Ty byś znalazł w swoich ‘podręcznych’ książkach?

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Kościół Pokoju w Świdnicy

Dnia: 06. October 2007 | Tags: , ,

dzwonnica_kp_s.JPGKościół Pokoju w Świdnicy to jeden z dwóch, obok Jaworskiego, tego typu obiektów na Dolnym Śląsku. O historii i warunkach, w jakich powstały te świątynie już pisałam, tak więc tu skupię się na cechach specyficznych dla tej konkretnej budowli.
Pierwsze nabożeństwo w świdnickiej świątyni miało miejsce w połowie 1657 r., w 10 miesięcy po rozpoczęciu budowy. Autorem projektu był Albrecht von Sabisch.
Kościół ten założono na planie zbliżonym do krzyża greckiego z trójnawowym bazylikowym korpusem i również trójnawowym bazylikowym transeptem. Świątynia ma 44 m długości i 30,5 m szerokości. Od wschodu dobudowano pięcioboczna zakrystię, przez którą obecnie wchodzi się do wnętrza. W późniejszych latach dobudowano również od zachodu Halę Zmarłych, od południa Halę Ślubów i od północy Halę Polową.
Na łącznej powierzchni 1090 m2 mogło się zmieścić 7500 osób (!) (z czego 3000 na miejscach siedzących). Było to możliwe dzięki dwóm poziomom empor, między emporom oraz lożom dla wybitnych rodów śląskich i cechów świdnickich. Najpiękniejsza loża należała do rodziny Hochbergów (hrabia Hans Heinrich I von Hochberg ofiarował ze swoich lasów 2 tysiące dębów jako materiał budulcowy dla kościoła) i znajduje się tuż nad Halą Ślubów. Jej okna są przeszklone a na balustradzie znajdują się herby Hochbergów i Reussów oraz tablica pamiątkowa.
Czytaj dalej »

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Świdnica

Dnia: 05. October 2007 | Tags: , , ,

Od jakiegoś czasu ( a dokładniej od mojej ostatniej wizyty w Kościele Pokoju w Jaworze ) planowałam wyjazd do Świdnicy. Chciałam bowiem zobaczyć w jakim stanie znajduje się obecnie drugi z dwóch zachowanych kościołów Pokoju. I tak jakoś nie mogłam się wybrać (to niecałe 80 km od mojego miejsca zamieszkania).
Ale na początku tego tygodnia dostałam wiadomość od mojego kolegi ze studiów – Grześka Ziemiańskiego – w której ‘doniósł’ mi o swoim sukcesie w dwóch konkursach fotograficznych, z których jeden był organizowany przez Świdnicki Ośrodek Kultury. Postanowiłam więc upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu :happy_tb: .
I tak wskoczyłam wczoraj w autobus, potem w szynobus i pokonawszy 57 km w imponującym (jak na PKP) czasie 1 godz. 42 min. dotarłam do Świdnicy.
To niewielkie obecnie miasto było kiedyś stolicą Księstwa Świdnicko – Jaworskiego. W średniowieczu znane było nadto w CAŁEJ Europie, a to dzięki słynnemu piwu świdnickiemu. s_portal.JPG Nie tylko Środa Śląska, Wrocław, Kraków czy Toruń, ale również Praga, Buda (zanim powstał Budapeszt), Heidelberg czy Piza miały specjalne „Piwnice Świdnickie”, w których serwowano piwo importowane właśnie z tego miasta. Dzięki temu miasto mogło sobie ‘pozwolić’ na posiadanie własnej mennicy, budowę kościoła z najwyższą na Dolnym Śląsku wieża, potężne mury obronne, liczne warsztaty rzemieślnicze i piękne kamienice mieszczańskie. Niestety, jak praktycznie wszystkie miasta śląskie, podupadło w okresie wojny trzydziestoletniej. Nigdy już nie wróciło do poprzedniej chwały, ale… coś niecoś się zachowało.
Czytaj dalej »

2 komentarzy

Moja kicia – Ziutek

Dnia: 03. October 2007 | Tags:

O tym, że mam kota na punkcie kota wiedzą wszyscy. Ale o tym, że mam kota w domu już nie… dziwne… Pewnie dlatego, iż wyciągnęłam błędny wniosek logiczny: ktoś ma bzika na punkcie kotów = ma w domu futrzaka :blush_tb: .
z_na_biurku.JPGTrzeba sprostować to nieporozumienie. Ogłaszam więc wszem i wobec, że od 16 (!) lat mieszka z nami rudy kocurek imieniem Ziutek. To nietypowe imię, a oddziedziczył je po… kotce – Ziutce, ulubienicy mojej siostry z dzieciństwa i wakacji spędzanych u ciotki na wsi.
Kotek trafił do nas przez przypadek, zgarnięty z wiejskiego podwórka, i od razu wiedział, że najbardziej musi się przymilać do największego oportunisty – mojego taty, któremu idea posiadania kota wcale się nie podobała. Ale kotek został i dziś mogę powiedzieć, że to właśnie mój tato jest jego największym wielbicielem i to on jest odpowiedzialny za jego rozpieszczanie :happy_tb: .
Czytaj dalej »

1 komentarz

Mleko kokosowe; indonezyjski sos sojowy

Dnia: 02. October 2007 | Tags: ,

Dziś napiszę o dwóch płynnych :happy_tb: składnikach, które mają bardzo częste zastosowanie przy przyrządzaniu potraw kuchni indonezyjskiej.

Mleko kokosowe

coconut-milk.JPGNajpierw chciałabym wyjaśnić pewne istotne nieporozumienie, co do tego czym jest i jak wygląda mleko kokosowe. Płyn, który można znaleźć wewnątrz orzecha kokosowego (przeźroczysty, o intensywnym kokosowym smaku) to woda kokosowa. Natomiast mleko kokosowe powstaje po wymieszaniu bardzo drobniutko zmielonej kopry (miąższu orzecha kokosowego) z ciepłą wodą. I dlatego prawdziwe mleko kokosowe wygląda dokładnie tak, jak na zdjęciu obok :) – bielutkie, gęste, o kremowej konsystencji.
W kuchni indonezyjskiej mleko kokosowe jest podstawa dla wszelakiego rodzaju curries (mięsnych i warzywnych), dodawane jest do ryżu, sosów i deserów.
Obecnie mleko kokosowe jest powszechnie dostępne i to zazwyczaj można wybierać spośród kilku marek. Na co więc zwrócić uwagę przy zakupie?

  • jak najmniej dodatków konserwujących (co oznacza niestety droższe marki)
  • po otwarciu puszki na wierzchu powinien być gruby kremowy kożuch, a pod nim chudsze mleko

Czytaj dalej »

2 komentarzy

Tamarynd i trassi

Dnia: 01. October 2007 | Tags: ,

Kolejne dwa ‘dodatki’ często używane w kuchni indonezyjskiej. Pierwszy z nich – tamarynd – można już dostać w Polsce. Trudno osiągalny jest natomiast drugi ze składników, a jest on niezbędny w wielu przepisach i nie ma możliwości zastąpienia go żadnym innym produktem.

Tamarynd (Tamarindus indica)

tamarind.JPGDrzewo tamaryndowca, chociaż pochodzi z Afryki Wschodniej, jest powszechnie uprawiane w Indonezji i Malezji. Jego arabska nazwa tamr hindi znaczy indyjski daktyl mimo, że rośliny te nie są ze sobą spokrewnione. Owoce tamaryndowca to szaro-brazowe długie nasiona wypełnione ciemno-brązową papką (niezbyt apetycznie wyglądającą :tongue2_tb: ). Papka ta ma słodko-kwaśny smak z nutą karmelu. Miesza się ją z bardzo gorącą wodą by otrzymać jasno-brązowy, gęsty ekstrakt, który dodaje się do curries, potrawek czy zup.

Dutch – Tamarinde
English – Tamarind
Indonesian – Asam Jawa

Trassi/Pasta z suszonych krewetek

Czytaj dalej »

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Pożegnanie lata

Dnia: 29. September 2007 | Tags: ,

grill.JPGTydzień temu urządziliśmy sobie w ogrodzie pożegnanie lata. Z sukcesem :happy_tb: przetestowałam nowe przepisy na filety z kurczaka, marynowane plastry ananasa i pieczarki z serem pieczone na grillu, a zaimprowizowany sos z musztardą Dijon i ziołami prowansalskimi okazał się przebojem.
Ale najpiękniejszym akcentem był spektakularny pokaz, jaki zagwarantowały nam chmury przepływające po intensywnie błękitnym niebie. Przypomniały mi się wyuczone tyle lat temu słowa M. Kopernika:

Cóż piękniejszego nad niebo, które przecież ogarnia wszystko co piękne.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Niezwykłe spotkanie na kirkucie we Wrocławiu

Dnia: 26. September 2007 | Tags: ,

Od czego by tu zacząć? Hmm… jakiś czas temu, zainspirowana działaniami mojej siostry, czynnie zaangażowałam się w porządkowanie żydowskiego cmentarza przy ul. Lotniczej we Wrocławiu. Kiedyś już zresztą o tym wspominałam :ponder_tb: .
W maju tego roku na cmentarzu pracowała grupa nastolatków z Detroit (dziwne, że lokalna młodzież nie ma na to ochoty.. a może w ogóle o tym nie wiedzą? ); wykonali naprawdę olbrzymią robotę ‘odkopując’ m.in. pole urnowe. To miejsce unikatowe, jako że Żydzi zasadniczo nie kremują swoich zmarłych, zgodnie z zasadą o nienaruszalności ciała. Postanowiłyśmy więc z siostrą, że fotografie z tego miejsca umieścimy w mojej galerii.
W połowie sierpnia dostałam e-mail od pana Y. G. z Hajfy, który na jednym ze zdjęć rozpoznał nagrobek swojego przodka. Okazało się, że nikt z jego rodziny nie miał pojęcia iż Herbert M. został pochowany we Wrocławiu, a nie w Arozie (Szwajcaria), gdzie zmarł. I tak zaczęła się intensywna wymiana wiadomości, maili, której częstotliwość rosła w miarę przybliżania się daty przyjazdu izraelskiej grupy do Polski (na grupę tą złożyły się 24 osoby w różnym wieku, należące do potomków Marie i Ludwig M.).
Spotkaliśmy się w poniedziałek, w hotelu Sofitel i stamtąd wyruszyliśmy na cmentarz. Tuż przed opuszczeniem hotelu wielka wpadka – przedstawiciel wrocławskiej gminy żydowskiej i jednocześnie oficjalny opiekun cmentarza, spotkanie z którym zostało ustalone kilka tygodni temu, nagle odwołał swoją obecność!!! Czytaj dalej »

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Sos z orzechów arachidowych/ziemnych

Dnia: 24. September 2007 | Tags: , ,

Nigdy nie przepadałam i nadal nie lubię orzechów arachidowych. Wizja kanapki z masłem orzechowym mnie przeraża. Ale sos z tychże… całkiem inna sprawa.
Jest przepyszny, z dominującym smakiem orzechów, ale wyczuwalnymi również papryczkami, a przy tym ‘gładki’ dzięki mleku kokosowemu. Nic dodać, nic ująć.
Sos z orzechów arachidowych używany jest jako swego rodzaju dressing do Gado-Gado (o którym pisałam w poprzednim poście), jak również jako dip dla szaszłyków z wołowiny czy kurczaka.
Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by resztki sosu zjeść po prostu z ryżem i fasolką szparagową.

  • 250 g niesolonych (!) orzechów arachidowych(= ziemnych) bez łupiny
  • 1 ½ łyżeczki trassi
  • 1 świeża papryczka chilli lub 2 małe suszone, poszatkowane
  • 2 ząbki czosnku, pokrojone na małe kawałki
  • 3 – 4 łyżki cukru palmowego lub ciemno-brązowego
  • 175 ml mleka kokosowego
  • 1 łyżka octu jabłkowego lub ryżowego
  • ¾ łyżeczki soli koszernej (ewentualnie morskiej)
  • 175 ml wody

Rozgrzać rondel o średnicy ok. 30 cm (najlepiej użyć teflonowego, ponieważ ten sos ma tendencje do ‘przyklejania się’ ). Gdy będzie gorący dodać orzechy i smażyć 3 do 6 minut aż pojawią się apetyczne złote plamki, cały czas mieszając. Przenieść orzechy do miski i pozwolić im ostygnąć. Następnie przełożyć do dużego (pojemnościowo) robota kuchennego i mielić, aż będą miały konsystencje piasku. Uwaga! Nie wolno ‘przedobrzyć’ bo w efekcie będziemy mieli masło orzechowe :tongue_tb: .
Czytaj dalej »

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Gado-Gado

Dnia: 23. September 2007 | Tags: , ,

To jedna z najpopularniejszych w Europie potraw kuchni indonezyjskiej. Nazwa Gado-Gado oznacza „potpourri” i świetnie oddaje specyfikę tego dania – mieszanki surowych i podgotowanych warzyw serwowanych z sosem z orzechów arachidowych i chipsami krewetkowymi.

  • ok. 400 ml sosu z orzechów arachidowych (przepis w następnym poście :happy_tb: )
  • 10 – 15 chipsów krewetkowych
  • 4 średniej wielkości ziemniaki, obrane i pokrojone w plasterki grubości ok. 0,5 cm
  • olej arachidowy do smażenia (ewentualnie słonecznikowy)
  • 200 gram kiełków fasolki mung (oczyszczonych z ogonków)
  • 1 duża marchewka, obrana i pokrojona w skośne plasterki grubości ok. 0,5 cmgado.JPG
  • 40 ładnych długich fasolek szparagowych pokrojonych na 5 cm kawałki
  • ½ małej główki sałaty lodowej (to moja ulubiona; można też użyć zwykłej sałaty masłowej lub kapusty pekińskiej; ta ostatnia musi mieć jednak zielone a nie żółte liście, z czym bywa problem) poszarpanej na kawałki
  • 1 średniej wielkości ogórek zielony, obrany i pokrojony w dużą kostkę
  • sól koszerna (ewentualnie morska)

Olej wlać do rondla, by miał około 1,5 cm głębokości i rozgrzać na dużym ogniu, aż będzie gorący (temperaturę można sprawdzić wrzucając plasterek ziemniaka; olej jest gotowy jeśli ziemniak od razu zacznie się smażyć). Smażyć ziemniaki partiami (by się nie pozlepiały) 4-7 minut, aż będą złoto-brązowe. Przenieść ziemniaki na papierowy ręcznik, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu i pozwolić im ostygnąć.
Czytaj dalej »

2 komentarzy