Zabawne jak pogoda na mnie wplywa i jakie skojarzenia nasuwa.
Po kilku dniach solidnych opadow deszczu w koncu sie rozchmurzylo. Ba! nawet slonce sie pokazalo! Jednoczesnie temperatura gwaltownie spadla.
I odrazu poczulam sie jak wczesna jesienia. Przepelnilo mnie poczucie spelnionego lata (ktore wszak jeszcze sie nie skonczylo :), bogatego w najrozmaitsze dziwne i zwyczajne, zabawne i smutasne sytuacje. Koniec czegos waznego, choc trudno uchwytnego. A jednoczesnie zapowiedz czegos nowego, czegos co czai sie “na mnie”, choc jeszcze nie wiem, co to jest :).
Lubie takie dni. Daja mi poczucie dobrze spedzonego czasu, wrazenie, ze nie zmarnowalam tego, co mi ofiarowano. Z drugiej strony napelniaja nadzieja, optymizmem, przynosza blizej niesprecyzowana wizje czegos milego, co mnie wkrotce spotka.
Oby wiecej dni z taka pogoda :).
Dzisiejszy dzien, a wlasciwie jego wydarzenia, zmusily mnie do przemyslenia kwestii sensu istnienia gatunku meskiego. Zwlaszcza roli osobnikow plci brzydkiej w zwiazkach damsko – meskich. I doszlam do wniosku, ze…. potrzebni sa oni tylko i wylacznie do sprawiania przyjemnosci kobiecie ;). Do niczego innego sie nie nadaja albo po prostu nie sa potrzebni (wlaczajac prokreacje :).
Nie potrafia (badz tez udaja, ze nie potrafia albo tez nie chca) zajac sie domem, pobawic sie z wlasnymi dziecmi, doradzic (bo albo nie znaja sie na danym temacie albo znaja sie tak bardzo, ze kilka godzin zajmuje im “popisanie sie” swoja “uczonoscia”), o robieniu kilku rzeczy naraz nawet nie wspominajac. Ale co mnie najbardziej smieszy (?) /denerwuje (?) to ich kompletna niemoznosc ulozenia wlasciwej hierarchii priorytetow. Jesli przyjrzec sie dokladnie temu, co wg nich jest najwazniejsze, to okazuje sie, ze licza sie tylko ich przyjemnosci i ich praca. Praca innych jest niedoceniana, a czasem nawet nie dostrzegana. I co jest najmniej w tym wszystkim zabawne istnieja tylko dwa wyjscia – oba radykalne. Walczyc z tym na okraglo (zazwyczaj bezskutecznie) albo pogodzic sie i odwalac nie tylko swoja, ale i jego czesc obowiazkow. Malo optymistyczna perspektywa…
Doszlam do wniosku, je jestesmy bardzo nieszczesliwym narodem. A przynajmniej za takowy chcemy uchodzic ;). Gdy tylko spotykaja sie dwie osoby, od razu zaczyna sie narzekanie. Na wszystko i na nic. Wiem, ze zycie w naszym kraju nie nalezy do sielskich, ale….
Dlaczego nie probujemy szukac pozytywow? Dlaczego tak bardzo lubimy sie pograzac w naszych nieszczesciach, wrecz “przescigamy sie” w dowodzeniu, komu z nas MNIEj sie wiedzie w zyciu. Nie zauwazamy, ba!nawet nie probujemy zauwazac !, tych drobnych przyjemnosci, ktore zdarzaja nam sie kazdego dnia.
Wczoraj spotkalam sie z kolezankami – Polkami (wiem, ze brzmi to dziwnie, ale chwilowo mieszkam poza naszym krajem;). Rozmowa zaczela sie oczywscie od narzekan. Wkurzylam sie i powiedzialam, ze albo zmienimy temat albo ja sie urywam. I co? Okazalo sie, ze to jest mozliwe! Nawet nie zmienilysmy tematu rozmowy, tylko zaczelysmy szukac jego pozytwow (moze poczatkowo troche na sile, ale potem nas to niezle wciagnelo :). I smialysmy sie z tak prostych (a potencjalnie nawet przykrych) spraw, jak niespodziewany przyplyw morza, ktory zamoczyl nasze rzeczy pozostawione na plazy.
Wstarczy CHCIEC.
Internet to strasznie kaprysne “stworzonko” :). Morze wiedzy i smieci. Czasem szukam jakiejs konkretnej informacji i wyskakuja same bezuzyteczne strony. A przynajmniej dla mnie bezuzyteczne, bo niestety (???) naleze do osob, ktore nie zadowalaja sie zdawkowym komentarzem. Ja potrzebuje informacji szczegolowej i doglebnej ;). I najlepiej ze sprawdzonego (czyt. godnego zaufania) zrodla. Co ciekawe, te najbardziej “wartosciowe” strony odnajduje zazwyczaj przez przypadek. Szukajac czegos kompletnie innego ;). Prawo Murphy’go? :)
W koncu kiedys musi byc ten pierwszy raz ;). Tak wiec podjelam decyzje, by zamiescic jakakolwiek notke na tej strone. Na razie to tak tylko tytulem testu, wiec duzo tu nie znajdziecie. Nawet dokladniejszej informacji o mnie, bo dopiero nad tym pracuje :). Ale spoko, co ma byc o bedzie i jesli jest mi to pisane, to w koncu cos splynie z moich paluszkow na klawiature tego nieszczesnego laptopa na ktorym sie wyzywam ;). Aha! Nie mam polskich znakow, wiec prosze o wyrozumialosc. Jak tylko dojde do tego, w jaki sposob je zamontowac, to na pewno to zrobie :).