Back again…

Dnia: 20. January 2007 | Tags:

O jej… ale długo mnie tu nie było ;). Ale ile się w międzyczasie zmieniło!!! Najważniejsza zmiana, to to, że jestem z powrotem w naszym pięknym kraju. I ręce opadają a ciśnienie się podnosi, gdy słucham naszych niesamowitych polityków…. Ale nie będę się ciskać.
Kolejna zmiana. Dorobiłam się własnego komputera, a dokładniej notebooka ASUS F2HF. Piękny :). A w ubiegły czwartek – na przekór szalejącym wichurom i pozrywanym liniom wysokiego napięcia – dołączyłam do użytkowników Wielkiej Pajęczyny. Super ;). Mam więc nadzieję, że będę tu bywać regularniej i w końcu pouzupełniam to, co powinno być zrobione…. eee… jakiś czas temu :). No więc lecę do roboty.
Jeej… mogę używać polskie litery… ale fajnie…

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Kościół św. Anny w Krakowie

Dnia: 04. January 2007 | Tags: ,

Kościół św. Anny stał niegdyś pośrodku dzielnicy żydowskiej, która w średniowieczu mieściła się na zachód od Rynku Głównego. Zniszczony w czasie zajść antyżydowskich, lecz wkrótce odbudowany. Pod koniec XVII wieku profesorowie Akademii Krakowskiej podjęli decyzję o budowie nowej świątyni odpowiadającej swym wyglądem gustom i wymogom epoki baroku. Projekt kościoła wzorowanego na rzymskim S. Andrea della Valle wykonał architekt holenderskiego pochodzenie Tylman z Gameren.
Z założenia fasada powinna być oglądana w skrócie perspektywicznym patrząc od strony Rynku Głównego. Poprzedzona okazałymi schodami i ujęta dwiema wieżami o późnobarokowych hełmach stanowi wstęp do zachwycającego wnętrza. Sama świątynia to bazylika z nawami bocznymi tworzącymi ciąg kaplic, z transeptem i okazałą kopułą na jego skrzyżowaniu z nawą główną. Jednakże o niesamowitej malowniczości jej wnętrza stanowią dekoracje stiukowe i malarskie. Tą pierwszą wykonał Baltazar Fontana a autorem drugiej jest Karol Dankwart (z wyjątkiem kopuły, która jest dziełem Carlo i Innocenti Monti). Całość tworzy zwarty cykl ideowy nawiązujący do idei apokaliptycznej Jerozolimy Niebieskiej, owej Janowej wizji życia wiecznego.
Czytaj dalej »

1 komentarz

Książki

Dnia: 12. December 2006 | Tags:

Może to zabrzmi banalnie, ale ja lubię czytać książki. Kiedyś połykałam jedną za drugą, by zaspokoić tkwiący we mnie głód czytania. Często to, co po prostu wpadło w ręce, po to by się nie nudzić. Jak każdy przechodziłam etapy fascynacji różnymi autorami lub tematyką. Karol May + indianie, Alfred Szklarski i jego seria o przygodach Tomka Wilmowskiego, Alexander Dumas, Jerzy Kosiński, L. Maud Motogomery, Henryk Sienkiewicz, Andrzej Sapkowski, Terry Prattchet, Aghata Christie, Tom Clancy, P. Coehlo, A. Perez – Reverte; fabularyzowane powieści historyczne („Historia żółtej ciżemki”), fabularyzowane biografie („Pasja jego życia”, „Udręka i ekstaza”, „Marie jego życia”), fantastyka (wybór sugerowany przez siostrę i szwagra ;) – górą Sapkowski i Pratchett), przewodniki (nie tylko przydatne w podróży; czasami są to „dzieła sztuki” np. te autorstwa Andrzeja Nyki czy różnych autorów z wydawnictwa bezdroże, które czyta się jak powieść), leksykony (ale nie ogólne, tylko związane z konkretnym tematem/zagadnieniem), no i doc. szeroko rozumiana „powieść podróżnicza” („Na zachód od Alice Springs”, „U źródeł Amazonki”).
Nie mam jednego ulubionego autora, którego ceniłabym ponad wszystkich innych. No może Shakespeare mógłby do tego miana pretendować, przede wszystkim za swoja ponadczasowość : ).

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Wolny czas

Dnia: 10. November 2006 | Tags: ,

Jak mozna nie miec hobby? Zadnych zaintersowan? Zajecia, ktore wypelnialoby czas gdy nie pracujemy, nie spimy czy nie zaspokajamy podstwowych potrzeb zyciowych?

O dziwo znam kilka osob, ktore wlasnie tak zyja! Osob dla ktorych jedyna forma spedzania wolnego czasu jest ogladanie telewizji “jak leci”; bez zastanowienia, czy jakiejkolwiek selekcji. A jedyna okazja do wyjscia na zewnatrz jest wizyta w barze czy dyskotece…. Jak tak mozna zyc? Przeciez to brak poszanowania dla siebie i wlasnych mozliwosci, ktore w nas tkwia! Bo nie wierze, ze istnieja ludzie kompletnie pozbawioni jakegokolwiek talentu.

To chyba taka forma lenistwa i pojscia na latwizne. Bo na pewno nie mozna tlumaczyc tego brakiem czasu czy zmeczeniem. Tym bardziej, ze te kilka osob, ktore znam narzekaja, ze sie nudza (gdy np odetna prad ;) a to srodek tygodnia i na impreze nie da sie pojsc :).

Ciesze sie, ze ja nie mam takich problemow :D. NIGDY w zyciu (odkad siegam pamiecia) nie zdazylo mi sie stwierdzic: nie mam co robic, nudze sie. Jest przeciez tyle interesjacych rzeczy do robienia, tyle fascynujacych tematow do zglebienia, tyle kuszacych propozycji do “wyzycia” sie artystycznego, tyle tajemniczych miejsc do zobaczenia, czy chocby oryginalnych ksiazek do przecytania. I tylko zycie jest zbyt krotkei by to wszytko poznac….

Ale staram sie , staram jak moge :).

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

WSZYSTKO da się zrobić

Dnia: 07. November 2006 | Tags:

Jak to jest, ze w jednym kraju wszystko dziala jak nalezy, a w drugim nawet najprostsza rzecz jest sp… Niderlandy a Polska; sprawa: podlaczenie do systemu wodno-kanalizacjnego nowego zbiornika na scieki.

Niderlandy: tydzien przed “akcja”? wszyscy zainteresowani dostaja list od wladz. Z informacja co, kiedy i o ktorej godzinie (gdy dzieciaki sa w szkolach, a wszyscy pracujacy w pracy) sie wydarzy (chodzi przede wszytskim o czasowe odlaczenie wody). Potem dodatkowe informacje. O potrzebie zgromadzenia wody na zaps (na AZ 4 godziny ;), bo tyle czasu zajelo cale przedsiewzicie). O tym, by przez nastepne 4 dni wode do spozycia gotowac. O tym, by nie robic w tym dniu prania, gdyz na ubraniach moga sie osadzic plamki z rdzy. I o tym co zrobic, gdyby jednak ktos pranie zrobil :). Wszystko czego potrzeba plus nr telefonu, gdyby komus to jednak nie wystarczalo.

Polska: dzien przed pojawia sie kartka na drzwiach wejsciowych do budynku, ze w dniu kolejnym wody nie bedzie. Zadnych godzin. Wody wiec nie ma i to w najbardziej “strategicznej”? porze dnia. Zadnych wskazowek. Woda z kranu po calej akcji leci (jesli w ogole) kompletnie zasyfiona….

Czy to takie trudne sprawic by rzeczy sie dzialy tak jak powinny? A nie tak jak sie komus chce? Czy tez raczej nie chce?

Hm…chyba to przekracza polska mentalnosc….;)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Radość przedwczesna

Dnia: 06. November 2006 | Tags:

Troszke za szybko sie ucieszylam. Bylo dobrze, ale potem wszystko sie (?) sp…. Zmienilam nazwe podstrony, potem chcialam zmienic nazwe kategorii i albumu i wszystko runelo… Odinstalowanie i ponowne zainstalowanie ANIga wcael nie pomoglo. Okazalo sie jeszcze gorszym pomyslem! Teraz w ogole nie mam podstrony do galerii!!!

Czekam na pomoc na forum, jesli nie nadejdzie to bede musiala cale cholerstwo wyrzucic i poszukac jakiegos innego plugin-a.

Buuu… a tak sie cieszylam i taka bylam z siebie dumna… :(.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Miszcz :)

Dnia: 03. November 2006 | Tags: ,

Juuupi!!! Jestem wielka jak slon :). Nieprawdopodobne do czego potrafi nas zmobilizowac perspektywa braku perspektywy ;).

Chcialam tu zamontowac galerie z moimi fotkami. Ale poniewaz jestem samoukiem, jesli chodzi o komputer, wiec czekalam na wskazowki od “mistrza”. I po jakis dwoch miesiacach dowiedzialam sie, ze mistrz tez nie ma pojecia jak to zrobic!!! Wzielam sie wiec do roboty i… tadaaam! Galeria jest.

Na razie wyglada skromnie i odrobine zabawnie, bo dopiero ja zainstalowalam i wlasciwie to nadal jest w fazie testowania i rozpoznawania mozliwosci :). Ale.. JEST!!!

Alez jestem z siebie dumna :).

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

1. Listopad

Dnia: 03. November 2006 | Tags:

Magiczna data. I nie tylko dlatego, ze wlasnie wtedy obchodzimy Swieto Zmarlych. To takze brama do zimy.

Zawsze – odkad pamietam – w tym wlasnie dniu poraz pierwszy mozna odczuc nadchodaca zime (mimo, ze astronomicznie to jeszcze ponad 6 tygodni). Ale… wtedy wlasnie poranne powietrze wionie mrozem, z ust dobywa sie para, a czlowiek na gwalt szuka w szafie zimowej kurtki, szalika i rekawiczek :).

W Polsce bardzo czesto w ten dzien pada. Ciekawe dlaczego? Z powodu wspomnianego swieta? Ze niby niebo placze z nami nad naszymi bliskimi, ktorzy odeszli? Hm… ciekawe,czy ktos przeprowadzil jakies badania w tej kwestii ;).

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Halloween

Dnia: 31. October 2006 | Tags: ,

Pierwszy raz obchodze to swieto; pewnie dlatego, ze dorastajac w katolickim kraju nie bardzo mialam szanse by zobaczyc je “na zywo”. Ale mieszkajac z czesciowo amerykanska rodzina nie moglam ominac tej atrakcji ;).

Tak wiec przygotowania zajely mi kilka wieczorow, ale… ja po prostu lubie wszelkie takie “reczne” robotki. Dynia zostala wiec wydrazona i wyrzezbiona, mini dynie rozlozyly sie na parapecie, latarnia z pudelka po jogurcie dotrzymuje im towarzystwa, cienie kotow i nietoperzy pojawily sie na drzwiach, kotek z rolki papieru przycupnal na monitorze, czarownica wyladowala na lampie, a swieczki rozsiadly sie na talerzach. Strasznie nie jest… bardziej nastrojowo :).

Impreza z roznymi daniami dyniowymi i mnostwem…. napojow ;). No i oczywiscie “trick-or-treat” bez ktorego dzieciaki nie moglyby przezyc calego wieczoru. Zgubilo sie gdzies prawdziwe przeslanie, ale na szczescie komercja jeszcze nie doszla do absolutnej wladzy.

Zabawne, ze krytykujemy to swieto jako zbyt komercyjne, wyobcowane ze swej pierwotnej tresci. Ale czy nie to samo dotyczy naszego swieta zmarlych? Ktore jest swietem zadumy i wspomnienia, ale tylko na pokaz. Tylko na cmentarzu (nota bene zdarza sie, ze jest to jedyna okazja w roku, kiedy rodzina postanawia zadbac o groby bliskich!). Bo potem powrot do domu i… “przy okazji” zebrania rodzinnego urzadzana jest prawdziwa :) impreza. Co za hipokryzja.

Dlatego znacznie bardziej podoba mi sie sposob, w jaki to swieto jest obchodzone w katolickim Meksyku. Gdzie cale rodziny zbieraja sie przy grobach bliskich, z mnostwem dobrego jedzenia i picia, by swietowac, zartowac i z RADOSCIA wspominac tych, ktorzy odeszli. Czyz tak nie jest lepiej?Z cala pewnoscia, ale…. narod nasz maluczkim pozostanie ;).

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Przyjaźń

Dnia: 26. October 2006 | Tags:

Wczoraj pozegnalam przyjaciol. “Starsze” malzenstwo, ktore poznalam dzieki ogloszeniu w AH. Zaczelo sie od sprzatania,a skonczylo na prawdziwej przyjazni. No, nie skonczylo, bo oni po prostu pojechali na 5 miesieczne wakacje do Portugalii ;).
Ludzie kompletnie rozni ode mnie; z inna mentalnoscia, inna historia, kultura i jezykiem. A jednak w wielu sprawach tak bardzo bliscy i podobni, ze jestesmy w stanie porozumiewac sie bez slow :). Ludzie, ktorzy zwierzyli mi sie z wielu sekretow, o ktorych nikt inny nie wie. Zaufali mi na tyle, by sie nimi ze mna podzielic.
A dzis…. przypadkiem dowiedzialam sie od mojej siostry (ktora ta wiadomosc rowniez zdobyla pokatna droga przez mame i ciotke), ze mojemu kuzynowi urodzila sie tydzien temu coreczka. Sami rodzice – najprawdopodobniej szczesliwi ;) – nie zdecydowali sie jakos podzielic ta wiadomoscia na szerszym forum rodzinnym. Dziadkowie (nota bene jedno z nich to moj rodzic chrzestny) tez milcza. Czy to jakis wstyd? Jakas tajemnica, ktora powinna zostac w ukryciu?
Jak to jest, ze “obcy” ludzie potrafia sie podzielic z toba wszystkim: smutkami, radoscia, fantastycznymi czy przerazajacymi wydarzeniami, a WLASNA rodzina milczy w TAKIEJ sprawie.
Eh….

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »