Drezno

Dnia: 16. March 2007 | Tags: ,

Stolica Dolnej Saksonii. Miasto, które dzięki Wettinom stało się perła baroku. A dokładniej dzięki Augustowi Mocnemu – temu samemu, który królował w Polsce od roku 1679. To na jego zlecenie powstały wspaniałe budowle, dzięki którym miasto stało się stolicą na najwyższym poziomie europejskim.
A potem (dość długo potem) była II wojna światowa, która przyniosła miastu zagładę. Zagładę bezsensowną, pozbawiona jakiegokolwiek znaczenia strategicznego. Ot… zwyczajna zemsta aliantów. Świetnie opisał to Norman Davis w swojej książce „Europa”:

(…) Altmarkt [stary rynek Drezna] wybrano jako centralny punkt terenu rażenia najbardziej niszczycielskiego nalotu bombowego w dziejach Europy. (…) Drezno zostało wybrane jako obiekt głównego zmasowanego nalotu w odpowiedzi na prośbę Sowietów o aliancką pomoc z powietrza. Miasto było ośrodkiem, w którym zbierały się setki tysięcy uchodźców, wypieranych prze posuwające się naprzód wojska sowieckie, oraz oddziały pomocnicze, złożone przede wszystkim z młodych kobiet.
Dziesięć minut po zrzuceniu potężnej flary [miało to miejsce 13 lutego 1945, o godz. 22.00] z południowego zachodu nadciągnęła pierwsza fala bombowców, złożona z 529 lancasterów (…) zrzuciły śmiercionośny koktajl potężnych bomb burzących i wiązek bomb zapalających. W ciągu 45 minut w mieście rozszalała się burza ognia. Stare serce Drezna, wraz ze wszystkimi mieszkańcami, pochłonęły płomienie. (…) Rano nadleciała druga fala złożona z 450 latających fortec (…).
W ocenach strat istnieją znaczne rozbieżności. Według raportu brytyjskiego, całkowitemu zniszczeniu uległa powierzchnia 6.8 km2. Powojenny drezdeński raport w sprawie planowana podaje liczbę 12,7 km2 zniszczonych w 75%.
(…) znaczenie strategiczne nalotu było niewielkie. Po dwóch dniach przez Drezno zaczęły przejeżdżać pociągi. Fabryki o istotnym dla działań wojennych znaczeniu – na przykład zakłady elektroniczne w Dresden-Neusiedlitz – nie zostały uszkodzone.
(…) Według doniesienia Associated Press, później odwołanego, >dowódcy lotnictwa aliantów podjęli długo wyczekiwaną decyzję o celowych bombardowaniach mających zastraszyć niemieckie skupiska ludności<.

Czytaj dalej »

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Dzika satysfakcja z pracy

Dnia: 11. March 2007 | Tags: ,

Znowu ;) weekend we Wrocławiu. No może nie cały weekend tylko niedziela. A to przede wszystkim z powodu imienin teściowej mojej siostry. No ale wiadomo, że nie pojadę do Wrocka li tylko i wyłącznie się objadać ;). Postanowiłam zrealizować w końcu plan, na który czaiłam się od jakiegoś czasu, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Otóż wybrałam się z siostrą na cmentarz żydowski przy ul. Lotniczej, by pomóc w jego oczyszczaniu. To niesamowite miejsce, strasznie zapuszczone, które Wrocławska Gmina Żydowska (właściwie już nie istniejąca) ma w głębokiej pogardzie…
A moja siostra rozpoczęła walkę z wiatrakami o jego uratowanie. Stąd miedzy innymi idea jej cotygodniowych niedzielnych wypraw tamże, by kawałek po kawałku, wyrywać to miejsce wszechobecnej przyrodzie. A dziś i ja miałam w tym swój udział :).
To było niesamowite. Wycinanie drzewek, krzaków, bluszczu; wyrzucanie tego zielstwa. Oczyszczanie pomników, odkopywanie tablic, a nawet ustawianie ich do pionu. Kiedy widzę efekty, a w tym przypadku widać je bardzo szybko, aż chce mi się pracować więcej i dłużej. Jeszcze jedna kępa krzaków, jeszcze jedna tabliczka, a co kryje się pod tym pagórkiem bluszczu? A jeszcze większa radość sprawiał mi fakt, że robię to dla własnej satysfakcji. Nie na pokaz, nie dla pieniędzy, po prostu kierując się poczuciem – bo ja wiem – odpowiedzialności (?) za nasze wspólne dobro kulturalne, może jakiegoś poczucia winy (?), z powodu bezduszności właściwego urzędu…
W każdym bądź razie mam nadzieję, że na jednej akcji się nie skończy i będę jeszcze miałą sposobność się tam powyżywać.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Pałac w Brauchitschdorf

Dnia: 08. March 2007 | Tags: , ,

Piękny dzień wczoraj był. Pierwszy prawdziwie wiosenny: ze słońcem, cieplutkim wietrzykiem i niebem w tym niesamowitym kolorze, który po prostu zmusza do wyjścia na zewnątrz. Wzięłam więc rower i pojechałam na małe fotograficzne safari do Chróstnika.
Jest tam pałac, a właściwie jego ruiny, który wybudowano w latach 1723 – 1728. Nie był pewnie arcydziełem architektury, ale na pewno przyjemny dla oka i nie budzący obrzydzenia u estety. Ale czasy się zmieniły.
Po drugiej wojnie światowej tereny te przeszły z rąk niemieckich w polskie. Przesiedlono tu ludzi zza Buga. I choć jeszcze w początkach lat 70-tych był w świetnym stanie, to dziś wygląda jak obiekt przeznaczony do wyburzenia. I nie dlatego, że przyroda się upomina o swoje… Większość dewastacji wygląda na dokonane w ostatnich kilkunastu latach. Nawet w czasie mojej tam bytności pojawiła się grupka młodzieży z pobliskiego technikum, która „popisywała się”? rozbijaniem cegieł i fragmentów murów…
Strasznie mi przykro, że miejsce to praktycznie nie ma szans na ratunek. Przykro, że za taki stan odpowiadają tylko i wyłącznie ludzie pozbawieni poczucia szacunku, prymitywni…

4 komentarzy

Zezwierzęcony ;) weekend we Wrocławiu

Dnia: 04. March 2007 | Tags: , ,

Wrocław to miasto naj… pod wieloma względami (choć nie czas i miejsce, by o tym tu pisać). Wybrałyśmy się z siostra na małe „foto – polowanie” na detale architektoniczne okolic rynku. Ulica Rzeźnicza, jatki oraz kościół św. Elżbiety. I właśnie przy tym ostatnim spotkała nas niesamowita niespodzianka; na kamiennym obramieniu jednego z bocznych portali wejściowych do kościoła spał sobie…. nietoperz! Prawdziwy, futrzasty i tak słodziutki, ze aż chciało się go przytulić ;). Nie wiem, jak to się stało, bo choć nietoperze często mieszkają na kościelnych wieżach, to temu najwyraźniej coś się pomyliło i zasnął w miejscu nie bardzo bezpiecznym. Dlatego po dokładnym obfotografowaniu naszego odkrycia szybko się zmyłyśmy, by nie przyciągnąć doń uwagi ludzi, których stosunek do fruwających ssaków mógł być odmienny od naszego.

W niedzielę za to wybraliśmy się z siostrą i szwagrem do Wojnowic, gdzie znajduję się gotycko – renesansowy zamek na wodzie. Położony w zalesionej okolicy poprzecinanej ścieżkami spacerowymi i szlakami turystycznymi. Odnowiony po zniszczeniach dokonanych w latach powojennych mieści hotel, restaurację i dom pracy twórczej. Jednakże niepodzielnymi jego właścicielami wydaje się gromadka kotów okupujących przedzamcze…

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Komputery

Dnia: 21. February 2007 | Tags: ,

Otaczają mnie ze wszytkich stron. Prawie mi się śnią po nocach (prawie, bo jestem zazwyczaj zbyt zmęczona by w ogóle śnić ;).
Praca – przez internet: instalowanie stron WWW, uruchamianie plug-in’ów, dodawanie zawartości.
Kurs – komputerowy; systematyzacja mojej wiedzy i umiejętności z zakresu MsOffice (UWAGA! NAGRODA! W Word -> Narzędzia -> Akapit -> Podziały wiersza i strony -> opcja: “Kontrola bękartów i wdów”; co to znaczy???) i nauka Accessa.
Dom – praca nad własną strona (tą) i galerią.
Ale – co tu ukrywać – narazie mam jeszcze z tego radochę, jeszcze nie traktuję tego jak przykrego obowiązku. I oby tak dalej!
Poza tym staram się zachować równowagę, by do reszty nie zgłupieć. Jakieś minimum ruchu (2x w tygodniu basen + rower jako środek komunikacji), książki (choć zwykle do poduszki, bo w ciągu dnia nie mam czasu), czasem jakiś obiadek rodzinie upichcę. I byle do wiosny! Wtedy wszytkie weekendy będą GDZIEŚ, a nie TU. Nie moge sie już doczekać :).

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

testing…

Dnia: 18. February 2007 | Tags:

Tak więc tym razem testuję WPG2. Mam z tym niejakie problemy, gdy chcę użyć tagu dostępnego na write/post. Ale wystarczy wpisać właściwą sekwencję + nr zdjęcia w galerii i … wygląda na to, że działa. Nie miałam pojęcia, że kliknięcie w thumbnail odsyła do galerii… eh… człowiek uczy się CAŁE życie :). Jeszcze tylko gdybym wiedziała, jak edytować pliki PHP?

g2.jpg

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Podsumowanie

Dnia: 15. February 2007 | Tags:

Uuuaaah…. Pracuję ciężko ;) ostatnimi czasy. Na dodatek głównie na siedząco, przed ekranem komputera i daje mi się to w znaki. W kościach mi strzela ;). Dobrze, że basen mam w odległości zaledwie 15-minutowego marszu żwawym krokiem i że te dwa razy na tydzień tam łażę. I powiedziałam NIE komunikacji miejskiej. Albo własne stopy albo rower. Nawet gdy leje; tak jak to było dzisiaj.
Ale wracając do moich zajątek. W końcu uporządkowałam 54 negatywy (36- i 24-klatkowe), powkładałam do albumów ok. 1800 (!) zdjęć, obejrzałam i posegregowałam jakieś 2000 zdjęć z cyfrówki, powklejałam do albumu „pamiątki” z moich ubiegłorocznych podróży, krytycznie (nawet bardzo krytycznie) przejrzałam zawartość 4 segregatorów z wycinkami i ciekawostkami, włożyłam w ramki 16 fotek, stworzyłam 5 wirtualnych galerii.
Jeej.. dopiero teraz widzę, ile tego było ;).

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Plusy i minusy

Dnia: 09. February 2007 | Tags: ,

Piękny dzień dziś był. I nie mam bynajmniej na myśli pogody, bo choć nie padało, a czasem nawet się przejaśniało, to ogólnie nie było przyjemnie (jakby MINUS). Ale… dowiedziałam się, że zakwalifikowano mnie na kurs doszkalający (PLUS), pani z jednego z urzędów (budżetówka!) przedzwoniła do mnie na telefon KOMÓRKOWY z informacją, iż mam się zgłosić po ankietę na ten kurs do pokoju 116 a nie 114 (WIEEELKI PLUS), przegrałam pojedynek o nowa pracę (MINUS), rozwiązałam istniejący od kilku miesięcy problem plug-in’a (PLUS), no i chyba załapałam się na dodatkowe zlecenia (chyba PLUS).
Tak więc suma sumarum dzionek można zaliczyć na PLUS : ).
I takie piękne tulipanki jeszcze dostałam (DUŻY PLUS):

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Iiiiiiihaaaa… :)

Dnia: 09. February 2007 | Tags: ,

Wg wszystkich znaków na ziemi i niebie plug-in do zdjęć W KOŃCU działa :). Tak więc oto, jak wygląda moja żółta ściana:

zolto-niebieski

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Wielkie malowanie

Dnia: 26. January 2007 | Tags:

No może nie takie znowu wielkie. W każdym bądź razie doszłam do wniosku, ze po X latach mieszkania w niebieskim pokoju czas na drobne zmiany. Jedna ze ścian jest więc przemalowywana na… żółto :). Wiem, wiem… to dosyć śmiałe połączenie kolorystyczne, ale… w końcu JA tu mieszkam. Pierwsza warstwa nie do końca przykryła tą niebieskość, więc za chwilkę pójdzie kolejna. Już nie mogę się doczekać efektu : ). A jak mi ładnie wyjdzie, to obiecuję, że w końcu rozszyfruje, JAK umieszczać zdjęcia w postach i pokażę rezultat.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »