Happy Birthday!

Dnia: 01. August 2007 | Tags: ,

Dziś moja podopieczna obchodzi pierwsze urodziny :D.
Fotka retrospektywna i najbardziej aktualna jaką mam:
kids.jpg
Oczywiście nie omieszkałam zrobić dla niej specjalnej kartki urodzinowej :).
bd_card.jpg

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Dlaczego???

Dnia: 31. July 2007 | Tags: ,

kocurek.JPGJakiś czas temu pisałam o porzuconym kotku, którego dokarmiałam razem z kilkoma sąsiadami z mojego bloku ( i sąsiedniego również -> a to spryciarz ;).
Dziś dowiedziałam się o przerażającej rzeczy. Kotka już nie ma. Nie żyje. Nie dlatego, że zachorował, czy dlatego, że potrącił go samochód. Nawet (?) nie został zagryziony przez jakiegoś głupiego psa, które zawsze się pętają bez smyczy i kagańca (choć jest to łamanie prawa).
Otóż jakiś dwóch szczylów ( to najłagodniejsze określenie, jakie przychodzi mi na myśl w tej chwili), w wieku około 10 lat, zrzuciło kotka z balkonu 10-piętra…. Sąsiadka, która to widziała była w stanie stwierdzić tylko, że to nie dzieciaki z naszego bloku, bo ich nie rozpoznała.
NIE ROZUMIEM TEGO!!!! Dlaczego? Co chcieli w ten sposób sprawdzić/udowodnić? Że są w stanie odebrać komuś życie? Że są ‘panami’, którzy mogą szafować życiem innych? Na pewno ujdzie im to na sucho, bo w naszym kraju okrucieństwo wobec zwierząt podchodzi pod „… czyn o małej szkodliwości społecznej”. A czy ktoś się nie pomyślał, że 10-latek, który morduje kota (bo tego nie można nazwać inaczej) i któremu uchodzi to na sucho NAPRAWDĘ może poczuć się bezkarnie? Że za 10 lat może dojść do wniosku, iż najlepszym sposobem ukarania dziewczyny, która go zdradziła jest zabicie jej? A jak za 15 lat matka go obsztorcuje, że się obija, to co? Zatłucze ją? Bardzo możliwe.
Żałuję strasznie, że nie wiem które to dzieciaki. Troszkę bym im utrudniła życie.
Czytaj dalej »

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Jak złapać błyskawicę?

Dnia: 21. July 2007 | Tags:

Swego czasu bardzo mnie interesowało, jak powstają fotografie błyskawic. Są one przecież nieprzewidywalne: nie wiadomo gdzie i kiedy uderzą. Nawet w czasie burzy – raz tu, raz tam, a częstotliwość nie ma żadnej rytmiki. Poza tym jako posiadaczka klasycznego aparatu fotograficznego, a jednocześnie nie narzekająca na nadmiar pieniędzy, nie mogłam sobie pozwolić na robienie zdjęć na tradycyjnym filmie z nadzieją, że moje jednak coś udało mi się uchwycić w kadrze.

blysk03.JPG
I teraz ciekawa historia. Aparat cyfrowy mam od półtora roku; w tym czasie ANI RAZU nie udało mi się być w “centrum” prawdziwej burzy z piorunami. Tzn. mi i mojej cyfrówce jednocześnie :). Aż do wczoraj.
blysk01.JPGNad moim osiedlem przechodziła w końcu dłuuugo oczekiwana burza z całkiem konkretnym opadem deszczu. To było już po 23, więc ciemno i efekty wizualne niesamowite. Postawiłam więc aparat na parapecie okna (co by nadmiernie nie rozmazać obrazu) i… po prostu naciskałam spust migawki. Raz po razie. Efekt? Myślę, że jak na pierwszy raz nienajgorszy. Na około 50 zrobionych zdjęć, błyskawice były widoczne na jakiś 10-ciu. Niestety tylko na pięciu ostrość była dobra lub co najmniej zadawalająca (użyłam programu auto – i to był błąd, gdyż program ten nie radzi sobie z nastawianiem ostrości na nieskończoność). A oto efekty :).
blysk02.JPG

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Fasolka mung

Dnia: 18. July 2007 | Tags: ,

Będąc z wizytą u siostry we Wrocławiu udało mi się dorwać kiełki fasolki mung. Uwielbiam, a ciężko je kupić. Chociaż zauważyłam, dosyć łatwo można nabyć jej nasionka specjalnie spreparowane do kiełkowania. Będę musiała to wypróbować, by zapewnić sobie stałą dostawę :).
W każdym bądź razie postanowiłam, że zrobię coś szybkiego, pysznego i lekkiego (upały jakoś nie nastrajają do ciężkich dań mięsnych ;).

Tauge Goreng (smażone kiełki fasolki mung)

  • 2 łyżki oleju arachidowego (ewent. słonecznikowego)
  • 1 szalotka pokrojona wzdłuż na cieniutkie plasterki
  • 1 ząbek czosnku pokrojony wzdłuż na cieniutkie plasterki
  • 1 świeża czerwona papryczka chilli, wypestkowana i pokrojona na cieniutkie skośne plasterkitauge.JPG
  • ok. ½ kg kiełków fasolki mung (możliwie najświeższe -> jasnokremowe; nie pomylić z kiełkami sojowymi, które są znacznie grubsze); poodcinać ogonki i dokładnie umyć
  • 1 łyżka indonezyjskiego sosu sojowego
  • 3 – 4 ‘gałązki’ cienkiego szczypiorku; odciąć końcówki, a resztę pokroić na kawałki długości kiełków fasolki (jeśli szczypiorek jest raczej gruby, to przekroić go wzdłuż na pół)
  • ¼ łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
  • ¼ łyżeczki soli koszernej (ewent. morskiej)

Czytaj dalej »

2 komentarzy

Boska woda

Dnia: 17. July 2007 | Tags:

Czy ja już wspominałam, że dobrze wykonana praca to podstawa udanego wypoczynku? Mam nadzieję :).nad_woda.JPG
Tak więc kawał dobrej roboty zrobionej + kawał dobrej roboty do wykonania zaplanowanej + odpowiednia pogoda = decyzja o szybkim wypadzie nad wodę.
Planowaliśmy wypad do Spalonej; jazda skrótami wyprowadziła nas na manowce i zaowocowała zmianą w kwestii wyboru miejsca docelowego -> jedziemy do Jezierzan. Jednakże rzut oka na malutkie, zatłoczone i na dodatek płatne kąpielisko sprawił, że ponownie zrewidowaliśmy nasze poglądy i postanowiliśmy mimo wszystko udać się w pierwotnym kierunku. Uah… Co za woda. Boska!

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Ciężka praca… daje satysfakcję ;)

Dnia: 09. July 2007 | Tags:

Bardzo pracowity weekend w Naborowie -> takiej fajnej mieścinie – właściwie wioseczce – koło Brzegu Dolnego. Moja siostra wraz z mężem remontują mieszkanie, którego szczęśliwymi posiadaczami zostali nie tak dawno temu. A że co 3 pary rąk to nie dwie, więc pojechałam do nich by troszkę pomóc.
Wow! Była to robota z gatunku: czarnych i niewdzięcznych, która jednak musi zostać wykonana. Zdzieranie z okien starych taśm ochronnych (po przetestowaniu kilku rozpuszczalników najlepszy okazał się… CIF i gąbka ;) i skuwanie ze ścian tynku. Fantastyczne ćwiczenie na mięśnie ramion -> młotek waży jakieś 5 kg, a tynk trzeba było skuwać stojąc na drabinie z rękoma wyciągniętymi do góry. Że nie wspomnę o odpryskach i pyle… Ale zabawa było przednia, a co najważniejsze pożyteczna. A to sprawia, że łatwiej zapomnieć o efektach ubocznych. No i jeszcze widoki. To zdjęcie Śnieżki zostało wykonane z odległości około 100 km (!).

sniezka.JPG

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Kościół Pokoju w Jaworze

Dnia: 23. June 2007 | Tags: , ,

Jawor to niewielkie (obecnie) miasteczko na Dolnym Śląsku. Niegdyś stolica księstwa świdnicko – jaworskiego, które jako ostatnie na tym obszarze utraciło przynależność do Polski.
Dla mnie bardzo ważne i bliskie, bo stamtąd pochodzi moja mama.

W ubiegły czwartek wybrałam się tam na koncert organowy odbywający się w Kościele Pokoju. I choć sam koncert bardzo przypadł mi do gustu, to właściwym celem mojej wyprawy było ‘obfotografowanie’ samego kościoła.herb.jpg

Kościół ten został wybudowany po zakończeniu wojny trzydziestoletniej. Pokój westfalski utrzymał zasadę cuius regio eius religio. W efekcie księstwo jaworskie – będące pod panowaniem katolickich Habsburgów – utraciło większość kościołów ewangelickich. Jednakże starania króla Szwecji (który pełnił funkcje gwaranta pokoju) zaowocowały pozwoleniem na budowę trzech tzw. Kościołów Pokoju. Zlokalizowane one były w Jaworze, Świdnicy i Głogowie, przy czym ostatni z nich nie dotrwał do naszych czasów.

W ogóle warunki jakimi było obwarowane zezwolenie na budowę miały ‘zapewnić’ krótkotrwałość świątyń:

  • zakaz używania trwałych materiałów budowlanych (jak kamień czy cegła)
  • budowla poza murami miasta, nie dalej jednak niż na odległość strzału armatniego
  • zakaz wznoszenia wież i posiadania dzwonów
  • wygląd nie przypominający kościołów katolickich
  • koszty budowy musiała ponieść miejscowa społeczność ewangelicka
  • sam kościół musiał być gotowy w ciągu roku od momentu rozpoczęcia budowy.

Czytaj dalej »

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Nasi goreng czyli…

Dnia: 18. June 2007 | Tags: ,

Ryż smażony po jawajsku

W Indonezji danie to jest serwowane na śniadanie. Można by powiedzieć, że to taki odpowiednik nasze jajecznicy ;). Co oznacza również, że każdy kucharz ma własny przepis i wizję jak powinno ono wyglądać. Jednakże baza jest zawsze taka sama. Ryż (najczęściej pozostałość z poprzedniego dnia) smażony z pastą smakową, której niezbędnym składnikiem jest trassi.

8 sztuk kroepoek (czyli chipsów krewetkowych)

  • 4 łyżki oleju arachidowego (lub rzepakowego)
  • 4 jajka
  • sól koszerna (lub morska)
  • ugotowany i chłodzony w lodówce przez przynajmniej godzinę ryż jaśminowy (ok. 100 g suchego ryżu na osobę)
  • 1 ½ łyżki indonezyjskiego sosu sojowego (w przeciwieństwie do najczęściej spotykanego chińskiego sosu sojowego ten jest znacznie gęstszy i słodki)
  • 2 ogórki zielone obrane, wypestkowane i pokrojone w słupki

Składniki na pastę smakową:

  • 1 łyżeczka trassi (pasta z suszonych krewetek)
  • 2 szalotki drobno pokrojone (w kuchni indonezyjskiej wszelkiego rodzaju cebulę kroi się w ‘piórka’)
  • 1 ząbek czosnku drobno pokrojony
  • 1-2 papryczki chilli wypestkowane i drobno pokrojone
  • 1 łyżka cukru palmowego pokrojonego w cieniutkie plasterki (ewentualnie ciemnobrązowego)

No cóż lista składników jest troszkę egzotyczna ;). Przyznaję, że większość z nich mam jeszcze z zapasów poczynionych w NL. Być może są one jednak osiągalne w jakiś sklepikach orientalnych w Krakowie czy Warszawie. Niestety trassi i indonezyjski sos sojowy są niezbędne i niemożliwe do zastąpienia! Na nich opiera się smak tej potrawy.

Czytaj dalej »

1 komentarz

Drobna ;) reorganizacja

Dnia: 17. June 2007 | Tags:

Postanowiłam przeorganizować moja stronę. Przede wszystkim dlatego, że dodawanie nowych wpisów na strony podróże czy sztuka nie było widoczne dopóki ktoś tam nie zaglądnął.
Zlikwidowałam więc dodatkowe strony zostawiając tylko ‘o mnie’ i ‘linki’. Zawartość tamtych stron ‘wkleiłam’ do blogu. Chciałam jednak by ukazały się pod pierwotna datą, a nie dzisiejszą. Zajęło mi to chwilkę zanim zorientowałam się, że nie ma potrzeby mieszać w bazie danych… . Wystarczyło tylko skorzystać z malutkiej funkcji wpisanej w strukturę WP ;).
Utworzyłam też nowe kategorie korespondujące – mniej więcej – ze zlikwidowanymi stronami. I kompletnie przerobiłam sidebar (jejciu, to była interesująca robota -> dla zainteresowanych ‘sprawozdanie’ tutaj).
Mam nadzieję, że dzięki temu całość stanie się bardziej przejrzysta.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »

Do przemyślenia ;)

Dnia: 13. June 2007 | Tags:

(…) Przed upływem tych sześciu miesięcy może się wydarzyć milion rzeczy. (…) Kwestie boskie pozostaw Bogu, karma to karma. Dziś jesteś tu i nic tego nie zmieni. (…) Popatrz na to zachodzące słońce, czyż nie jest piękne? Ono jest. A jutra nie ma. Jest tylko obecna chwila. Popatrz, proszę. Ten zachód słońca jest taki piękny i już nigdy się nie powtórzy, już nigdy w całej wieczności.

James Clavell “Shogun”

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :) »