« Sos z orzechów arachidowych/ziemnychPożegnanie lata »

Niezwykłe spotkanie na kirkucie we Wrocławiu

Dnia: 26. September 2007 | Tags: ,

Od czego by tu zacząć? Hmm… jakiś czas temu, zainspirowana działaniami mojej siostry, czynnie zaangażowałam się w porządkowanie żydowskiego cmentarza przy ul. Lotniczej we Wrocławiu. Kiedyś już zresztą o tym wspominałam :ponder_tb: .
W maju tego roku na cmentarzu pracowała grupa nastolatków z Detroit (dziwne, że lokalna młodzież nie ma na to ochoty.. a może w ogóle o tym nie wiedzą? ); wykonali naprawdę olbrzymią robotę ‘odkopując’ m.in. pole urnowe. To miejsce unikatowe, jako że Żydzi zasadniczo nie kremują swoich zmarłych, zgodnie z zasadą o nienaruszalności ciała. Postanowiłyśmy więc z siostrą, że fotografie z tego miejsca umieścimy w mojej galerii.
W połowie sierpnia dostałam e-mail od pana Y. G. z Hajfy, który na jednym ze zdjęć rozpoznał nagrobek swojego przodka. Okazało się, że nikt z jego rodziny nie miał pojęcia iż Herbert M. został pochowany we Wrocławiu, a nie w Arozie (Szwajcaria), gdzie zmarł. I tak zaczęła się intensywna wymiana wiadomości, maili, której częstotliwość rosła w miarę przybliżania się daty przyjazdu izraelskiej grupy do Polski (na grupę tą złożyły się 24 osoby w różnym wieku, należące do potomków Marie i Ludwig M.).
Spotkaliśmy się w poniedziałek, w hotelu Sofitel i stamtąd wyruszyliśmy na cmentarz. Tuż przed opuszczeniem hotelu wielka wpadka – przedstawiciel wrocławskiej gminy żydowskiej i jednocześnie oficjalny opiekun cmentarza, spotkanie z którym zostało ustalone kilka tygodni temu, nagle odwołał swoją obecność!!! Na szczęście moja siostra poinformowała rano nieoficjalnego opiekuna cmentarza o przyjeździe grupy, kirkut_w_lesie.JPG więc mieliśmy pewność, że brama cmentarza pozostanie otwarta. Wyprawa zakończyła się sukcesem – udało nam się odnaleźć pięć z sześciu grobów, które chcieliśmy zobaczyć. Cztery z nich są usytuowane na samym końcu cmentarza. Kto zna to miejsce, ten wie, że są tam drzewa, chaszcze, dzikie pszczoły, kleszcze, komary, a gdzieś pod stertami liści, próchna i ziemi znajdują się poprzewracane płyty nagrobne. Kto tego miejsca nie zna – służę zdjęciem.
To było naprawdę niesamowite. Patrzeć na radość tych ludzi, którym udało się odnaleźć ostatnie miejsca spoczynku ich przodków. Wzruszenie, jakie ogarnęło ich (zwłaszcza starszych), gdy symbolicznie mogli się spotkać z tymi, o których tylko słyszeli od swoich rodziców, bądź też widzieli ostatni raz będąc dziećmi. Skupienie z jakim odmawiali kadisz (modlitwę za zmarłych). To jedne z tych bezcennych chwil, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę jak niewiele czasem potrzebne jest do szczęścia. Mnie – osobiście – najbardziej wzruszyły słowa ojca Y. , który z Polski (hmm… właściwie wtedy to były tereny niemieckie, ale jego matka była Polką) wyjechał jako 9 letni chłopiec. Gdy wychodziliśmy z cmentarza powiedział mi: „To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Dziękuję bardzo” . Powiedział to po Polsku… w języku, którego nie używał od 69 lat..
Po kilku zaledwie godzinach rozstaliśmy się jak przyjaciele, ludzie bliscy sobie, wymieniając się adresami mailowymi. Mam nadzieję, że pozostaniemy w kontakcie; ja przynajmniej się postaram.

PS. Szukam sponsora, który opłaciłby mi przelot do Tel Awiwu i z powrotem! W tym momencie mogłabym mieszkać w Izraelu przez miesiąc i ani razu nie musiałabym nocować w hotelu :laugh_tb: . Gdyby tylko miał jak się tam dostać…

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :)



Trackback URI | RSS komentarzy

Dodaj swój komentarz

Możesz używać takie znaczniki XHTML jak: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>