« Wspomnienie dzieciństwaRęcznie robione kartki »

“Kwestionariusz na każdy dzień”

Dnia: 8. September 2007 | Tags:

Daaawno, dawno temu na stronie Marzeny Chełminiak natrafiłam na ‘kwestionariusz na każdy dzień’. Bardzo mi się spodobały zawarte w nim pytania, ale jakoś nigdy nie byłam w stanie tego dokończyć. Aż do dziś :thumbup_tb: . Pewnie dlatego, że za oknem beznadziejna pogoda, a ten kwestionariusz nastroił mnie troszkę bardziej optymistycznie.
Poczytajcie, a jeśli będziecie mieli ochotę i chwilkę czasu, to podzielcie się ze mną swoimi odpowiedziami.

Myśl, która wpada mi do głowy, kiedy jest gorzej – inni mają jeszcze gorzej; i nie chodzi mi bynajmniej o naigrywanie się z innych ludzi i ich problemów/nieszczęść. Takie podejście pozwala mi spojrzeć na mój własny problem z odrobiną dystansu i oszacować, czy nie wyolbrzymiam czegoś, co tak na prawdę nie jest takie złe.
Książka, którą przeczytałam dwa razy – „Shogun” Jamesa Clavella (między innymi ;); orientalne otoczenie i pouczająca konfrontacja postępowej (?) Europy z barbarzyńską (?) Japonią – > jakże skłonni jesteśmy do uogólniających i niesłusznych wniosków
Ulubiony bohater filmowy lub film – „Lost in Translation”: znowu egzotyczna Japonia i dwoje ludzi, których różni wszystko, a łączy poczucie zagubienia i potrzeba kontaktu. Ponadto zakończenie nie możliwe do przewidzenia (i to jest amerykański film! Ale wyreżyserowany przez Sofię Coppola)
Coś co zawsze noszę przy sobie – okulary, choć i o nich zdarza mi się zapominać
Coś czego nie potrafię robić, a chciałabym się nauczyć – nurkowanie z akwalungiem
Ulubione miejsce odpoczynku – synonimem zawsze będą pagórkowate tereny Suwalszczyzny; a z bliższych miejsc zielona trawka pod drzewem w parku bez psów :)
Ulubiony smak – nie mam jednego; raczej kombinacja dwóch przeciwstawnych jak np. słodko-kwaśny, ostro-słodki
Ulubiony zapach – świeżo upieczonego pieczywa; choć bym dopiero co jadła, to nie potrafię oprzeć się zapachom dobiegającym z piekarni ;)
Coś co mnie ostatnio zachwyciło – Tauge Goreng, które przyrządziłam na obiad: fantastycznie chrupkie kiełki fasolki mung w przepięknej kolorystycznie kompozycji z szczypiorkiem i papryczkami chilli
Jedno już spełnione marzenie – dłuższy pobyt w innym środowisku kulturowym ( a konkretniej to dwa lata w Holandii)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy :)



Trackback URI | RSS komentarzy

Dodaj swój komentarz

Możesz używać takie znaczniki XHTML jak: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>