« Góry WałbrzyskieKamienne pomniki »

Górniczy (?) Wałbrzych

Dnia: 20. October 2007 | Tags: , , ,

Z pewnością takie skojarzenie przychodzi na myśl większości ludzi, gdy usłyszą nazwę Wałbrzych. Ale miasto nie jest już związane z górnictwem, a przynajmniej nie w sposób czynny. Nadal bowiem w krajobrazie widoczne są szyby i hałdy kopalniane, kominy fabryczne. Nie ma już jednak wszechobecnego pyłu unoszącego się w powietrzu ani ‘zapachów’ z pracujących non-stop koksowni. Powolutku miasto wychodzi z kryzysu ekonomicznego, jaki nastąpił po zamknięciu kopalni, rozwijając między innymi branżę ceramiczną, której początki sięgają lat dwudziestych XIX wieku.
Ale mnie osobiście najbardziej zaskoczyła architektura Wałbrzycha. Przyznam, że miałam wizję miasta o brudnych, odrapanych budynkach, kamienicach ledwo stojących w pionie, a wszystko pokryte pyłem i sadzą.. (co za ‘czarna wizja ;). Szczęśliwie w znacznym stopniu się myliłam. Również w tej kwestii oblicze miasta ulega sukcesywnej zmianie. Na pewno jeszcze wiele wody upłynie zanim wszystko będzie eleganckie i odnowione, a przynajmniej porządnie oczyszczone, ale.. potencjał jest niesamowity. Może nawet dobrze, że dotychczas nie było finansowych możliwości, bo proces ‘restauracji’ polegałby pewnie na wyburzeniu wszystkiego co brzydkie i/lub w fatalnym stanie technicznym. A tak powoli będzie to po prostu doprowadzane do pierwotnego stanu.
w_drewno.JPGWarto zauważyć, że Wałbrzych to kilka osiedli o odmiennej zabudowie. Moja środowa wycieczka zaczęła się w dzielnicy Stary Zdrój – najbardziej na północ wysuniętej i położonej w bezpośrednim sąsiedztwie Szczawna – Zdrój. Już w XIV w. znane było z wód leczniczych i przez wieki właśnie w tym kierunku się rozwijało. Niestety w drugiej połowie XVIII w. gwałtowna ekspansja górnictwa spowodowała zanik wód zdrojowych. Zachowało się jednak kilka budowli o drewnianej architekturze przywodzącej na myśl zabudowę uzdrowiskową, jak np. ten dom przy ul. Żeromskiego.
w_flaga.JPGDruga dzielnica, którą miałam okazję obejrzeć to śródmieście. Przeważa tu zabudowa XIX-wieczna, ale najstarsze kamienice pochodzą z drugiej ćwierci XVIII w. Tu właśnie najbardziej widać rozbieżność między zadbanym odnowionym rynkiem, a raczej fatalnie wyglądającymi budynkami na sąsiednich ulicach (ba! Wystarczy wejść w podwórko przyrynkowej kamienicy :wink_tb: . Ale detale pozwalają snuć przypuszczenia jakie cudeńka tu się kryją. Gzymsy, pilastry, obramienia okien, portale wejściowe, szczyty – choć często szare i przybrudzone mają bardzo rozmaite kształty i formy. I moja słabość – metaloplastyka; zasadniczo w nienajgorszym stanie ( czyt. jeszcze jej rdza nie przeżarła), ale domagająca się raczej szybkiej interwencji. To przede wszystkim barierki balkonów i ozdobne kraty osłaniające szyby w drzwiach wejściowych. Ale też drobne elementy, takie jak klamki, latarnie, ‘gniazdka’ podtrzymujące trakcję elektryczną czy uchwyty na flagi. Niewielkie przedmioty o niebanalnym wyglądzie i bardzo starannym wykonaniu. Aż żal, że dziś co raz rzadziej się je spotyka, zazwyczaj zastąpione masowym, prostym i mało eleganckim produktem XXI wieku.

Taka mała dygresja. Mam ‘oko’ do detali. Przede wszystkim je zauważam i przywiązuję do nich znaczną uwagę, bo wg mnie właśnie one mają niebagatelny wpływ na całościowy obraz. Zdarza mi się sterczeć kilka minut przy takim właśnie szczególe z Zenitem zaopatrzonym w długi obiektyw i szukać najlepszego ujęcia. Wtedy pojawiają się przechodnie, zatrzymują się i zaczynają wpatrywać w fotografowany przeze mnie obiekt. Zaskoczeni, że w tym miejscu, które oni mijają po kilka razy dziennie ktoś znalazł obiekt wart utrwalenia na kliszy.

1 komentarz



Jeden komentarz do “Górniczy (?) Wałbrzych”

  1. SC 2 December 2012, o godz. 8:07

    Posłuchaj: no, pewnie, ze detale architektoniczne potrafią wzbogacić miasto. Dobrze, że tyle ich dostrzegłaś. Tak, są piękne! Czegoś mi tu jednak zabrakło w tym opisie.
    Wiem o, tym, ze wydobycie węgla wreszcie się zakończyło ale pozostały liczne rany wymagające zabliźnienia. Głównie mam tu na myśli hałdy pokopalniane. Najciekawsze jest to, że ktoś tam dba o ich rekultywację. Sadzi się np. na h. Moniuszko (w pobliżu PWSZ) drzewa z pomysłem, ze kiedyś tam będzie las być może…A ja mam całkiem inny pomysł, który koliduje z poglądami opozycji w tej sprawie. Pomysłem tym chciałbym wesprzeć wysiłki miasta aby przybyło miejsc pracy dla mieszkańców. Zasoby kruszywa w hałdach skał płonnych należy moim zdaniem zagospodarować w procesie budowy dróg i autostrad. A tu na miejscu ten pomysł jest oprotestowany odgórnie. Komu potrzebne hałdy? Tym, którzy sadzą te drzewa – bo, mają zajęcie a jeszcze kilku rowerzystom, tym kilku dla których najważniejszy jest cross i dobry motocykl albo quad. Jak pogodzić te racje? Przecież miasto tej wielkości może z pożytkiem odzyskać tereny nadające się dla budownictwa mieszkaniowego co będzie potrzebne w niedalekiej przyszłości…To tylko dygresja i osobiste przemyślenia na temat górniczego (?) Wałbrzycha. Zresztą pojedź na tę h.Moniuszko i zastanów się co należy tam zrobić zgodnie z logiką i z potrzebami ekonomicznymi w skali makro-? SC

Trackback URI | RSS komentarzy

Dodaj swój komentarz

Możesz używać takie znaczniki XHTML jak: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>